LIFE IN DUBAI

PRACA W DUBAJU

Witajcie!

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam trochę na temat szukania pracy w Dubaju. 80% maili jakie od Was otrzymuję, dotyczą właśnie tego zagadnienia i sama nie wiem, dlaczego wcześniej nie podjęłam tego tematu. Całkowicie pominę tutaj wątek wizowy, ponieważ zupełnie się w tym nie orientuję, a dodatkowo w ostatnich latach zaszło wiele zmian. Jedyne co mogę polecić, to zorientowanie się, czy nadal jest możliwość uzyskania 3-miesiecznej wizy. Czas ten jest niezbędny w przypadku szukania pracy. Zaraz wyjaśnię dlaczego…

W Dubaju, jak w każdym innym kraju, istnieje wiele możliwości poszukiwania pracy. Przez agencje rekrutacyjne, przez znajomych, roznoszenie CV do firm, w których chcielibyśmy pracować, wysyłanie maili oraz aplikowanie przez strony internetowe z ofertami pracy, to tylko kilka przykładowych sposobów, które wydają mi się najbardziej sensowne i chyba najpopularniejsze. Gdyby jednak kogoś interesowały niekonwencjonalne formy poszukiwania pracy, to mam przykład dobrej znajomej, która zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną otrzymała w metrze. Stała obok dwóch panów w garniturach, narzekających jak trudno w Dubaju znaleźć zaufanego pracownika księgowości. Właściwy człowiek na właściwym miejscu. Koleżanka studiowała finanse i miała na tyle odwagi, że przedstawiła się owym Panom. Pomimo braku doświadczenia w Dubaju, po krótkiej wymianie zdań, została zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną. Najciekawsze w tym wszystkim było to, że z 3-miesiecznej wizy zostały jej tylko 2 tygodnie pobytu w Dubaju. Była niesamowicie załamana i zrezygnowana, gdyż przez 2 miesiące nie otrzymała nawet jednego telefonu, pomimo setek rozesłanych CV. Ostatecznie pracę otrzymała, a początkiem roku również promocję na wyższe stanowisko. To musiało być przeznaczenie.

Wracając do tradycyjnych metod szukania pracy w Dubaju, to z perspektywy osoby mieszkającej tutaj 4 lata, uważam, że tylko dwie metody są naprawdę skuteczne, a trzy kolejne mogą te pierwsze metody wesprzeć.

Pierwsza i najskuteczniejsza metoda poszukiwania pracy to rekomendacje znajomych. W naszym kraju nie spogląda się przychylnie na te metodę, natomiast tutaj jest ona czymś zupełnie naturalnym, wręcz pożądanym. W takiej sytuacji odpada kwestia stopniowego budowania zaufania, a pracownik automatycznie zostaje uznany za członka “rodziny”. Wiem też, że wiele firm przed okresem rekrutacji, rozsyła do swoich pracowników maile z informacją o wolnych etatach. Wtedy członek rodziny lub znajomy szukający pracy, zatrudnienie ma w zasadzie zapewnione.

Kolejną skuteczną metodą szukania pracy jest własna reklama tzw. AD, dzięki której to pracodawcy będą się z nami kontaktowali. Swoją AD można stworzyć na stronie http://www.dubizzle.com. Istnieją 2 wersje: darmowa oraz płatna, którą ja osobiście bardzo polecam. Wersja płatna tym różni się od darmowej, że nasza “reklama”, będzie wyświetlała się na początkowych stronach i nie zaginie w natłoku innych. Koszt zależny jest od czasu, jak długo chcemy, aby nasza AD była właśnie wyświetlana na początkowych stronach. Nie wiem jak sytuacja przestawia się na chwilę obecną, ale 3 miesiące temu, kiedy ja zakładałam swoją, płaciłam 50 AED za 2 tygodnie, była również możliwość opłaty tygodniowej oraz miesięcznej. W moim przypadku wydatek szybko się zwrócił. Zarówno podczas poszukiwania pierwszej pracy jak i tej, którą zaczęłam 3 miesiące temu, to właśnie pracodawcy znaleźli mnie dzięki AD.

Screen Shot Dubizzle

Trzy metody poszukiwania pracy, które mogą wspomóc te wymienione powyżej, to:
– aplikowanie bezpośrednio do firm przez ich stronach internetowe
– osobiste roznoszenie CV do siedzib firm, w których chcielibyśmy pracować
– odpowiadanie na oferty pracy zamieszczone na specjalnych stronach internetowych (najpopularniejsze to: http://www.dubizzle.com, http://www.bayt.com, http://www.gulftalent.com, http://www.manpower.com, oraz najpopularniejsza http://www.linkedin.com), na których najpierw zakładamy własny profil.

Listę firm zarejestrowanych w UAE znajdziecie przez poniższą stronę:

http://www.yellowpages.ae/categories-by-alphabet/a.html

Trzeba być jednak realistą. Rynek pracy w Dubaju jest zalany przez tanią siłę roboczą z krajów znacznie biedniejszych niż Polska, dlatego jedynie osoby wykonujące prace umysłowe lub świadczące własne usługi (np. lekarz, dentysta, adwokat, itd), mają szanse na wynagrodzenie, pozwalające tutaj żyć godnie.

Często dostaję od czytelników bloga maile, z zapytaniem o agencje pracy. W mojej opinii jest to najmniej skuteczna metoda, choć nie będę się spierać, jeśli komuś udało się znaleźć pracę tą właśnie drogą. Już tłumaczę dlaczego nie jest to skuteczna metoda. Rynek pracy w Dubaju nie należy do stabilnych. Większość pracowników, szczególnie tych na niższych szczeblach kariery, zmienia pracę co 2 lata (okres trwania wizy pracowniczej, po którym trzeba ją przedłużyć), a nawet częściej. Żaden pracodawce nie chce ponosić dodatkowych kosztów (prócz kosztów wizowych) związanych z zatrudnieniem pracownika, nie mając pewności, że kandydat zagości w firmie na dłużej. Osobiście miałam doświadczenie tylko z jedną agencją, przez którą straciłam sporo czasu. Po pierwsze, wciskali mnie na każde z możliwych stanowisk pracy, nawet te, w których zupełnie nie miałam doświadczenia. Po poważnej rozmowie z osobą, która zajmowała się moim CV i dokładnym określeniu zakresu interesujących mnie pozycji pracy, zaczęłam dostawać sprzeczne informacje w związku z wynagrodzeniem. Podczas rozmowy kwalifikacyjnej okazywało się, że pracodawca oferuje znacznie niższe wynagrodzenie, niż przekazał mi mój agencyjny przedstawiciel. Nie mam pewności, czy trafiłam na tak kiepską agencję, czy właśnie tak przedstawia się kwestia poszukiwania pracy tą metodą. Jeśli koniecznie chcecie szukać pracy przez agencje, to TUTAJ i TUTAJ znajdują się listy agencji zarejestrowanych w Dubaju.

Your Jasmine

 

Advertisements

Dubai Desert Safari

Witajcie!

I znowu miesiąc minął mi tak szybko, że nawet nie zdążyłam się do Was odezwać, a do opowiadania jest naprawdę dużo. Po pierwsze i najważniejsze – Święta i Nowy Rok spędziłam w Dubaju. Co nie byłoby tak wyjątkowym przeżyciem, gdyby nie specjalni goście, czyli moja mama i mój brat. Dla mojej mamy był to pierwszy lot w życiu, więc tym bardziej byłam z niej dumna i szczęśliwa, że zdecydowała się mnie odwiedzić. Przez kolejne miesiące będę raczyć Was opowieściami i zdjęciami z naszych codziennych wypraw. Tak… Zeszłoroczny urlop (bo przecież zaczął się w 2015) spędziłam bardzo intensywnie.

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam i jednocześnie polecić fantastyczną rozrywkę oferowaną w Dubaju, czyli DESERT SAFARI. Ofert w internecie znajdziecie mnóstwo. Ceny wahają się od 100AED od osoby za bilet normalny, do nawet 300AED za bilet VIP. W cenie jest: odbiór z dowolnego miejsca w Dubaju lub Sharjah; 10 minutowa szalona jazda po pustyni, 1 minutowa przejażdżka wielbłądem (która notabene doprowadziła mnie do łez. Oczywiście z atrakcji nie skorzystałam, a widok cierpiących, poranionych i obciążonych zwierząt, którym dosłownie trzęsły się nogi i które co minuta musiały przysiadać żeby zabrać kolejnych turystów, był naprawdę bolesny); możliwość zrobienia sobie zdjęcia w tradycyjnych stroju arabskim; tatuaż henna – maleńki za darmo, większy za 20AED; shisha, która w ofercie wpisana była na listę darmowych atrakcji, a w praktyce zapłaciliśmy za nią 50AED (wersja darmowa, tylko w wyznaczonym miejscu, nie przy stoliku i tylko po 18:00), posiłek, który muszę przyznać był bardzo smaczny; występy tancerzy tradycyjnych, taniec brzucha oraz taniec tanoura; odwiezienie do domu lub hotelu. Za dodatkową opłatą była również możliwość pojeździć na gokartach – 100AED za 10 minut; zakup alkoholu; oraz sklep z pamiątkami. W wersji VIP do dyspozycji jest własna loża i kelner. Jeśli uważacie, że 100AED to jednak za dużo za takie atrakcje, to jest możliwość obniżenia ceny do 80AED, jeśli kierowca nie musi odbierać Was z podanego adresu, a to Wy udacie się do wyznaczonego przez firmę punktu odbioru, a nawet do 65AED (jak było w naszym przypadku), czyli w sytuacji, kiedy sami dojedziecie do pustyni, a kierowca tylko podwiezie Was do kompleksu rozrywkowego. Nie chce polecać Wam konkretnego przewodnika, bo tego jest ogrom, a bez wzgledu na to jakiego wybierzecie i tak każdy oferuje dokładanie to samo.

Oczywiście nie muszę chyba mówić, że już sam czas spędzony na pustyni jest niezwykle relaksujący, a do tego zachód słońca wygląda wręcz bajecznie.

-ENGLISH –

Again a month has passed me so quickly that I even had no chance to speak to you, and there is a lot of stories to tell. First and foremost, Christmas and New Year I spent in Dubai. What would not be so unique experience, if not my special guests, my mom and my brother. For my mother it was the first flight in life, the more I was so proud of her and happy that she decided to visit me. Over the next months I will regale you with stories and pictures of our daily expeditions.

Today, I would like to tell you more about great entertainment offered in Dubai, which is DESERT SAFARI. You can find plenty offers in the internet. Prices range from AED 100 per person for a regular ticket, to even 300AED for VIP ticket. In the price is: Pick-Up by 4×4 from your location Dubai / Sharjah; 10 minutes of Desert Dune Bashing; 1 minute of Camel Riding (I am totaly against it. To see the animals in very bad condition, with wounds on the heads, with shaking legs… ah… it was a horrible experience); the opportunity to be photographed in traditional Arab dress; henna tattoo – a tiny one for free, bigger one for 20AED; shisha, which in offer was inscribed as a free attraction but in practice we paid 50AED (free version available only in a designated area, and only limited time); meal, which I must say was very tasty; performances by traditional dancers, belly dancing and tanoura dance; Drop-off by 4×4 to your location. There was also an opportunity for quad biking – AED 100 per 10 minutes; purchase of alcohol; and a gift shop. With the VIP version available is own box and waiter. There is also possibility to reduce the price to 80AED per person if the driver will pick-up and drop-off you from designated place and even to 65AED if you reach the desert by yourself.

I believe I don’t have to tell you how relaxing experience is time spent on the desert and that sunset looks really fabulous.

DSCN0652DSCN0658DSCN0659DSCN0661

Nie wiem dlaczego myślałam, że to zabawne.

DSCN0678DSCN0679DSCN0680DSCN0683DSCN0681

Tak, wiem że z daleka wygląda to fajnie, ale wierzcie mi, wielbłądy naprawdę cierpią. Chociażby te ciągle przysiady z balastem przez kilka godzin i do tego bicie cieniutką laską, bo przecież z własnej woli tego nie robią.

DSCN0718DSCN0719DSCN0720DSCN0749DSCN0791DSCN0793DSCN0792DSCN0798DSCN0800

Na pustyni spędziliśmy ponad 5 godzin, w ogóle nie czując upływającego czasu.

Your Jasmine

SUMMARY OF RAMADAN 2015 (PL)

Witajcie!

Tegoroczny okres Ramadanu (miesiąca, w którym nie wolno jeść ani pić od świtu do zmierzchu w miejscach publicznych), przeleciał jak z bicza strzelił. Aż trudno mi uwierzyć, że to już koniec. W tym poście nie będę zagłębiać się w duchową stronę Ramadanu, ponieważ o to trzeba by było zapytać osobę o wyznaniu muzułmańskim. Jeśli jednak bylibyście tym zainteresowani, to nie wykluczam, że w przyszłości taki wpis może się pojawić. Chciałabym Wam za to opowiedzieć, jak ja spędziłam ten czas w Dubaju. Firma w której pracuję, działa bez problemu w tym czasie, aczkolwiek klientów przyjmujemy bardzo sporadycznie. Wszystkie informacje staramy się przekazać telefonicznie lub mailowo. Godziny otwarcia biura to 9:00-13:00, czyli 4 godziny. Obecność nieobowiązkowa. Każdy w tym czasie może wziąć urlop, lub dodatkowe dni wolne, które nie wliczają się do urlopu. Firma nie działa na zasadach korporacji, a raczej małej rodzinnej firmy, która rządzi się swoimi prawami. Nie ma z góry narzuconych restrykcyjnych zasad. Ze wszystkim można się dogadać. Tak było w moim przypadku. Nie wzięłam oficjalnego urlopu, ale uprzedziłam, że będę przychodzić do biura tylko wtedy, kiedy będę miała coś do zrobienia. Dlatego też większość czasu spędziłam w domu 😉 Czy faktycznie nie jadłam, ani nie piłam od świtu do zmierzchu? Nie. Zwykle ok 9:00-10:00 jedliśmy z mężem śniadanie. Po czym do godziny 19:00 sięgaliśmy tylko po owoce. Staraliśmy się nie gotować w ciągu dnia, żeby nie robić smaku poszczącym sąsiadom. Sami postu przestrzegaliśmy, jedynie przebywając poza domem. Dni mijały nam bardzo spokojnie, na czytaniu książek (ja), oglądaniu filmów (on), rozmowach lub wylegiwaniu się w łóżku do południa. Za to wieczory spędzaliśmy aktywnie. Praktycznie każdego dnia wychodziliśmy na spacer, kolację lub odkrywaliśmy nowe miejsca w Dubaju. Poniżej znajdziecie kilka zdjęć z tych eskapad.

Burj Khalifa / Dubai Mall / Fountain / Souk Al Bahar

worldbyjasmine - burjkhalifaworldbyjasmine - burjkhalifaday1 worldbyjasmine - burjkhalifaday2 worldbyjasmine - burjkhalifaday3

Dubai Marina Beach

worldbyjasmine - marinabeach

The Walk

worldbyjasmine - thewalk

Mirdiff Mall

worldbyjasmine - mirdiffmall

Dubai City Walk (trying shisha for the first time)

worldbyjasmine - citywalk

Mall of the Emirates / Atlantis Hotel / The Palm Jumeirah

worldbyjasmine - atlantishotel

Książki, które udało mi się przeczytać w okresie Ramadanu / The books that I read during Ramadan:

– T. Colin Campbell, Thomas M. Campbell II – “THE CHINA STUDY” / “NOWOCZESNE ZASADY ODŻYWIANIA”
– Paulo Coelho – “THE ALCHEMIST” / “ALCHEMIK”
– Lena Oskarsson – “PLAC DLA DZIEWCZYNEK”
– Asa Larsson – “TILL OFFER ÅT MOLOK” / “W OFIERZE MOLOCHOWI”
– Håkan Nesser – “KOMMISSARIEN OCH TYSTNADEN” / “KOMISARZ I CISZA”
– Håkan Nesser – “KVINNA MED FÖDELSEMÄRKE” / “KOBIETA ZE ZNAMIENIEM”
– Mireille Guiliano – “WOMEN, WORK & THE ART OF SAVOIR FAIRE” / “KOBIETY, PRACA I SZTUKA SAVOIR-VIVRE’U”

worldbyjasmine - ramadanbooks

Wysłuchane audiobooki / Audiobooks:

– Latifa – “UKRADZIONA TWARZ. MIEĆ LAT W KABULU”
– Guillaume Musso – “7 ANS APRèS…” / “7 LAT PÓŹNIEJ…”
– Flynn Gillian – “GONE GIRL” / “ZAGINIONA DZIEWCZYNA”

Czas Ramadanu spędziłam bardzo przyjemnie. Błogi czas bez większych obowiązków, choć muszę przyznać, że trochę mnie rozleniwił. Pod koniec czułam nawet, że już chcę wrócić do pracy. Ogarnąć się 😀

Ramadan time I spent very pleasantlyBlissful time without any major responsibilities. However, at the end I felt that I‘m missing my work ;-D

Your Jasmine

What surprised me in Dubai #2 (PL/ENG)

Opady deszczu, które nawiedziły Dubaj w zeszłym tygodniu, zainspirowały mnie do napisania kolejnego postu z serii “Co zaskoczyło mnie w Dubaju”. Pierwsza cześć TUTAJ. Zapraszam.

Rainfall in Dubai from last week, inspired me to write the next post of the series “What surprised me in Dubai”. The first part HERE

1. BRAK ODPŁYWÓW DESZCZOWYCH / LACK OF STORM DRAINS

Deszcz w Dubaju, to rzadki widok. Doświadczamy go zaledwie 2 razy do roku. Szare ulice, ponura atmosfera i zamieszanie na drogach, chyba nikogo nie dziwią, ale stojąca przez kilka dni woda, bez możliwości odpływu, to już niemałe zeskocznie. Nie mówię tutaj o 2-3cm wody, która w ciągu dnia mogłyby odparować. Mówię o wodzie wlewającej się na 15-20cm chodnik, mówię o wodzie, która w niższych partiach drogi, potrafi zatrzymywać samochody. Nie wspominam już o zniszczeniach w biedniejszych dzielnicach Dubaju. Oczywiście rozumiem, że nie warto budować całego systemu odprowadzania wód deszczowych, skoro jest on tutaj tak rzadkim gościem. Szkoda tylko, że podczas budowy tych pięknych dróg, nie zdecydowano się na jakieś rozwiązania alternatywne, zwłaszcza przy nisko biegnących odcinkach drogi. Zważywszy na to, że Dubaj jest bardzo zmodernizowanym miastem, fakt ten uważam przynajmniej za zadziwiający.

Rain in Dubai, is a rare sight. We experience it only twice a year. Gray streets, gloomy atmosphere and problems on the roads, unless no one is surprised, but standing water for several days, without the possibility of drainage, it’s no small astonishment. I’m not talking here about 2-3cm of water which would evaporate during the day. I’m talking about water which is poured on 15-20 cm sidewalk, or water which is stopping cars in the lower part of the roads. Not to mention the devastation in the poorer districts of Dubai. Of course I understand that it’s not worth to build the entire rainwater drainage system, if the rain is such a rare guest here. However, it is difficult to understand why nobody created any alternative solution, especially in the lower sections of the roads.

2. BRAK GNIAZD ELEKTRYCZNYCH W ŁAZIENCE / LACK OF ELECTRICAL OUTLETS IN THE BATHROOM

Fakt ten dziwi wielu Polaków emigrujących np. do Wielkiej Brytanii. W Dubaju również suszymy włosy w pokoju, a ubrania pierzemy w kuchni lub specjalnie przeznaczonym do tego pomieszczeniu. Prawo jest bezwzględnie egzekwowane.

This fact is surprising many Polish people who emigrating for example to the UK. In Dubai we are also dried hair in the room and washing clothes in the kitchen or a specially designated room. The law is strictly enforced.

3. BEZPIECZEŃSTWO I KARALNOŚĆ / SAFETY AND PENALITY

Do tej pory zadziwia mnie fakt, że przy tak wielu narodowościach, kulturach i religiach, w Dubaju panuje zgoda. Zdarzają się nieliczne nieszczęścia, choć jak do tej pory zaobserwowałam, zwykle w we własnych kręgach lub w wyniku wypadku. Bójka dwóch Pakistańczyków, zakończyła się śmiercią jednego z nich, dwójka dzieci zmarła, przez nadmierne używanie przez sąsiada sprejów owadobójczych, Indyjska dziewczynka zasnęła w szkolnym autobusie, niezauważona przez kierowce, zmarła z przegrzania. Wielkim echem odbiła się sytuacja zamordowania przez arabkę, Amerykańskiej nauczycielki. Zdaje sobie sprawę z tego, że wiele “sytuacji” jest tutaj wyciszanych, ale tak samo jak w naszym kraju, muszą być one udziałem kogoś ważnego/znaczącego. W generalnym rozrachunku, życie w Dubaju jest bardzo bezpieczne. Wiąże się to z wysoką karalnością, za wszelkie przestępstwa i wykroczenia 🙂 Wszystkie działania niezgodne z prawem, często kończą się kilkumiesięcznym wiezieniem, deportacją oraz dożywotnim zakazem wjazdu do kraju, przestępstwa drobne, wysokimi karami grzywny. Dochodzą do tego wręcz komiczne sytuacje, jak np. zaśniecie w metrze, jedzenie w autobusie, prowadzenie nadmiernie zabrudzonego samochodu. Grzywna w takich sytuacjach, nie przekracza 500AED, no i trzeba dać się złapać 😉

W Dubaju bardzo rzadko dochodzi do kradzieży. “Zawód” KIESZONKOWCY, chyba wogóle tutaj nie istnieje. Jednak są sytuacje, w których musimy być bardzo czujni. Odbierając samochód od mechanika trzeba dokładnie sprawdzić, czy części faktycznie zostały wymienione na nowe, czy samochód rzeczywiście został naprawiony, oraz czy podana nam cena jest realna, a nie wymyślona ze względu na narodowość.

Until now amazes me fact, that in so multinational, multicultural and multireligious city, there is a consensus. Of course, accidents happen everywhere, also here. Scrimmage of two Pakistanis, ended with death of one of them, two children died, by the excessive use of insecticidal sprays by neighbor, an Indian girl died from overheating, she fell asleep in the school bus unnoticed by the driver. Huge and terrible information was a murder of American teacher by Arabic woman. But in general settlement, life in Dubai is very safe. It is connected with high consequences for all offenses 🙂 All illegal activities, often ends with several months of prison, deportation and a lifetime ban from entering the country, minor offenses – with heavy fines. Thefts are very rare.

Your Jasmine

7 THINGS THAT SURPRISED ME IN DUBAI

Witajcie!

Nawiązując do tytułu, od razy przechodzę do rzeczy.

1. Książeczka czekowa / Checkbook

Zakładając konto w banku, razem z kartą, automatycznie dostajemy książeczkę czekową. W Dubaju jest ona wręcz niezbędna. Nie wynajmiemy mieszkania, nie dostaniemy kredytu, nie kupimy samochodu na raty. Czeki są bardzo powszechne w użyciu. Firmy płacą nimi za wszelkie usługi, zlecone wykonawcom zewnętrznym. Zdarza się również, że pracownikom płacone jest wynagrodzenie w tej właśnie formie.

Z czekami spotkałam się już w USA i w Dubaju sytuacja wygląda bardzo podobnie.

Applying for bank account, together with the debit card, we’ll get a checkbook. In Dubai, it is absolutely necessary. You can’t rent a flat, you can’t get a credit, you can’t buy a car in installments, without a checkbook. Cheques are very common in use here. Companies pay by them for all outsourced services. It also happens that employer is paying his workers salary in this way.

In Dubai situation with cheques is very similar as in USA.

2. Wysokość wynagrodzenia konieczna do założenia konta w banku / The amount of salary required to open an account in the bank

Nie wiem, czy dotyczy to wszystkich banków, ale główny bank EMIRATES NBD, ma takie właśnie wymagania. Dowiedziałam się o tym od koleżanki, która jest zatrudniona w “naszej” firmie na czas praktyk. Jej wynagrodzenie to 2500AED. Chciała otworzyć konto w banku, jednak nie dostała na to zgody. Minimalna wysokość wynagrodzenia to 5000AED. Można otworzyć konto bankowe w przypadku wynagrodzenia 3000AED, ale wtedy nie otrzymamy książeczki czekowej. Wierzę, że inne banki, nie są aż tak restrykcyjne. Wynagrodzenie wielu pracowników, szczególnie tych fizycznych, nie przekracza 1000AED.

I don’t know if all banks requirement for this, but the main bank EMIRATES NBD does. I get to know about this from my colleague. She is employed in the same company as I am, duration her practice. Her salary is 2500AED. She wanted to open a bank account, but they didn’t agree for it. The minimum salary is 5000AED. There is possibility to open a bank account with salary 3000AED, but then we don’t get a checkbook. I believe that other banks are not so restrictive. Salary of many physical workers, does not exceed 1000AED

3. Przywilej kobiet / The privileges for women

Osobne kolejki w banku, na lotnisku, do kina, osobny przedział w metrze, czy autobusie. Nie wiem, na ile spowodowane jest to kulturą, a na ile aspektami praktycznymi, ale takie przywileje zdecydowanie ułatwiają życie. Według statystyk 77% populacji Dubaju, stanowią mężczyźni, kobiety zaledwie 23%. Do tego kobiety zwykle zajmują się dziećmi. Ciężko, żeby taka rozszalała gromadka, czekała pół godziny w kolejce.

Separate queues in the bank, at the airport, to the cinema, separate interval in metro or in bus. I don’t know how many of this due is coming from culture, and how many of them are practical aspects, but such privileges definitely make life easier. For both sexes. According to statistics, 77% of Dubai population are men, women only 23%. Women usually take care of children. It’ hard to stand 30 minutes in the queue with 2 or 3 small, noisy loves.

4. Dni otwarte tylko dla kobiet / Open only for women

Niektóre parki, plaże, baseny, czy nawet aquaparki w wyznaczone dni, otwarte są tylko dla kobiet i dzieci. Mężczyznom wstęp wzbroniony 🙂 W krajach, gdzie nagość nie jest powszechna, takie rozwiązanie jest konieczne. Po przybyciu do Dubaju, stwierdziłam, że wielu mężczyzn ma tutaj inne spojrzenie. Coś w rodzaju rendgena. Osobiście nie mam ochoty, żeby obcy mężczyźni patrzyli na mnie w ten sposób. W kulturze muzułmańskiej, ciało kobiety, powinien oglądać tylko jej mąż. Często najbardziej pożądane jest to, czego nie mamy, to co zakazane.

Parks, beaches, pools, or even water parks in some days, are open only for women and children. Men are not allowed 🙂 In countries where nudity is not widespread, such a solution is necessary. After arriving to Dubai, I found that many of men looking on women “different way”. Something like X-ray. Personally, I don’t want that strange men look at me this way. In Arab culture a woman’s body should see only her husband. The most desirable is what we don’t have.

5. Wrzeszczące dzieci / Screaming children

I nikt nikogo nie upomina, nie ucisza 🙂 Dzieci są przyszłością i błogosławieństwem, a nie tylko denerwującymi skrzatami 😉 Mi osobiście to nie przeszkadza. Uważam, że dzieci są bardzo “prawdziwe”. Jak coś je boli, przeszkadza, czy czegoś potrzebują, będą się tego domagać. Nie umieją jeszcze kontrolować się tak, jak dorośli. I tutaj, ludzie to rozumieją 😉

And no one, nobody reprimanded 🙂 Children are the future and a blessing, not just annoying gnomes 😉 Personally I don’t mind. I believe that children are very “real”. If something is hurting them, disturbing, or they need just anything, they will claim to get this. Children can’t control themself as adults can. And here people understand this 😉

6. Brak narzekania / No complaints

W Dubaju na pytanie: “Co tam u Ciebie?”, nie usłyszysz w odpowiedzi litanii narzekań i problemów. Przeciwnie. Tutaj przeciętny obywatel jest szczęśliwy, kupuje znacznie więcej, niż go na to stać 🙂 i generalnie wszystko jest piekne. Nikt nie dzieli się problemami, tylko raczej sukcesami, nawet, jeśli są wątpliwe.

In Dubai for question: “How are you?”, you will not hear in response litany of complaints and problems. Here, the average citizen is happy, buys much more than he can afford 🙂 and generally everything is beautiful. Nobody is sharing their problems, but rather their success, even if they are doubtful.

7. Pogoda / Weather

Wydaje mi się, że pisałam o tym już milion razy. Lato w Dubaju to więzienie. Po prawie trzech latach pobytu tutaj, ani trochę nie przyzwyczaiłam się do tych upałów. Nie tylko ja. Latem, jeśli tylko coś złego się dzieje, praca idzie nie zgodnie z planem, to zawsze winna temu jest pogoda. Gdyby nie to, pomyślałabym, że ludzie w Dubaju nie wiedza, co to narzekanie.

I feel like I wrote about this a million times. Summer in Dubai is a prison. After almost three years of living here, I still can’t deal with this. Not only me. In the summer if only something bad happens, the work goes not with the plan, it’s always weather fault. If not this, I’d think that people in Dubai don’t know how to complain.

*******

Na koniec będzie bonus-hardcor 🙂 Potraktujcie to z przymrożeniem oka. Sama, im dłużej tutaj mieszkam, tym bardziej te sytuacje wydaja mi się śmieszne. Choć początkowo bardzo się burzyłam.

*** W wielkich sklepach discountowych, szczególnie w emiratach Ajman i Sharjah, możemy spotkać mężczyzn z Indii, Pakistanu, Bangladeszu itp. na dziale z kobiecą bielizną. Nie wyglądają oni na mężów, kupujących bieliznę dla swoich żon, o nieeee… Jestem przekonana, że są baaardzo samotni.

*** To że jesteś zamężną, nie stawia Cie w bezpiecznej pozycji. Adoratorów może nawet przybyć. Zamężna kobieta (według tutejszych mężczyzn) oznacza “otwarta kobieta” i prostacko mam tutaj na myśli dziewictwo. Z taką kobietą łatwiej nawiązać romans, jest bardziej dyskretna i … tańsza w zdobyciu. Singielki oczekują prezentów 😉

*** Tytuł menedżera, wcale nie oznacza, pozycji zdobytej dzięki ciężkiej pracy, włożonej w budowanie firmy. Menedżer, to często osoba, która sama stanowi o swojej pracy. Czyli, jeśli firma zatrudnia tylko jedna osobę na stanowisku IT, to przez np. rok, taki pracownik cieszy się pozycją IT Executive, a już w kolejnym roku, pozycją IT Meneger. Ot tak. W dużych firmach, zdobycie wysokiej pozycji, nie jest już takie łatwe.

I to tyle na dzisiaj moi Drodzy. Czy jest coś, co wyjątkowo Was zaskoczyło?

HOW TO START SAVING MONEY

Witajcie,

Temat oszczędzania pieniędzy i odmawiania sobie niepotrzebnych rzeczy (które w momencie składania zamówienia lub krążenia po sklepie są mi niezbędne), jest stosunkowo świeży w moim życiu. Pamiętam, że najgorszy moment dla mojego portfela zaczął się w maju 2012 roku. Świat uzależnienia zakupowego w Dubaju, stał przede mną otworem. Nie było miesiąca, żebym zaraz po wypłacie nie była „szczęśliwie” spłukana. Szczęście trwało krótko, a mnie naprawdę męczyły te kolejne dni, z pustym portfelem. Przełom w moim życiu, nastąpił po mega zawstydzającej sytuacji, kiedy to w połowie miesiąca, wszyscy pracownicy z firmy w której pracuję, postanowili wybrać się na lunch, do porządnej, ale też drogiej restauracji. Ja, po raz kolejny byłam spłukana, co w Dubaju oznacza: źle wyszłaś za mąż. Tylko że mój mąż nie wiedział, że pieniądze przeznaczone na lunche, noszę na nadgarstku albo w uszach. Po tej krępującej sytuacji, kiedy to obcy ludzie musieli za mnie płacić, uznałam że to koniec. Musze wziąć się za siebie.

Zaczęłam zastanawiać się, kiedy i dlaczego wydaje najwięcej pieniędzy. Bardzo szybko doszłam do wniosku, że winowajcą stanu mojego portfela jest wolny czas w pracy i karta kredytowa. Pozwólcie, że wszystko wyjaśnię Wam w podpunktach, które stopniowo pomogły mi, w zmianie podejścia do mojego życia i moich finansów.

OGRANICZYŁAM WYPADY DO CENTRUM

Niewinny wypad po szampon i odżywkę, kończył się portfelem lżejszym o kilkaset dirham lub debetem na karcie kredytowej (samo zło). Postanowiłam więc ograniczyć takie wypady. Market i sklep ze świeżymi owocami i warzywami mam na parterze budynku, w którym mieszkam. Owoce do porannego smoothie lub warzywa na sałatkę kupujemy co dziennie, wracając z pracy. Uznaliśmy razem z mężem, że do dużego supermarketu będziemy wybierać się raz w miesiącu. Na takie porządne zakupy przeznaczyliśmy 500AED. W tym czasie, kupujemy produkty spożywcze, które można przechowywać dłużej, produkty higieniczne, środki czystości oraz piasek dla naszych kotów. Pewne rzeczy kupujemy z zapasem, ale tylko takim, żebyśmy byli w stanie wykorzystać to przez miesiąc. Taki system bardzo mi odpowiada, bo kiedy szafki pustoszeją, łatwiej o comiesięczne, generalne porządki. Ręczniki i pościel dokupujemy / wymieniamy co 6 miesięcy.

Nie chodzimy do sklepów, żeby “zobaczyć co maja”. Takie wypady zawsze kończyły się wydanymi pieniędzmi. Początkowo było ciężko z takimi ograniczeniami, szczególnie dla mnie. Nie prowadzę samochodu, więc mąż odbiera mnie z pracy, ale on pracuje 2 godziny dłużej. Idealny czas na wypad do centrum handlowego. Blog okazał się fantastycznym rozwiązaniem. Mam klucze od biura, więc teraz te 2 godziny dziennie poświęcam na przygotowanie postów, czytanie książek lub zbieranie interesujących mnie informacji.

OGRANICZYŁAM ZAKUPY ON-LINE / REDUCED ON-LINE SHOPPING

Wcześniej każdą wolną chwilę w pracy, poświęcałam na przeglądanie stron sklepów internetowych. W ciągu tych 30-40 minut łatwo znaleźć sukienkę, naszyjnik czy kolczyki, w super cenie. Grzechem było by nie skorzystać z 50-70% rabatu. Ostatecznie kończyłam z bransoletką za 200AED, jakości gorszej niż np. w H&M, lub za dużymi butami, których oczywiście zwrócić nie mogłam, bo przecież sklep w niczym nie zawinił, to ja nie znam swojego rozmiaru. Nerwy i wyrzuty sumienia narastały. Postanowiłam, że to koniec, nigdy więcej nie kupie nic on-line. W wolnej chwili zaczęłam oglądać seriale. Jednak siedzenie w pracy, ze słuchawkami w uszach nie było najlepszym pomysłem. Pouczenia szefa: “wołam Cię od 10 minut”, skutecznie odsunęły mnie od tego pomysłu. Bardzo szybko wróciłam do zakupów on-line. Z pomocą znów przyszedł blog. Teraz w wolnej chwili obrabiam zdjęcia lub piszę. Czuję jakąś wewnętrzną odpowiedzialność. Może nie mam jeszcze wielu czytelników, ale uważam, że dla tych kilkudziesięcioleciu osób warto znaleźć czas i pisać regularnie.

Kolejnym rozwiązaniem jest tworzenie LISTY ŻYCZEŃ. Kiedy już tak baaardzo najdzie mnie ochota, na przeglądanie ofert sklepów internetowych i kiedy już znajdę, te najbardziej wymarzone rzeczy w super cenach, wrzucam je do takiej listy. Na koniec zamiast wcisnąć przycisk “opłać”, zamykam przeglądarkę. Wtedy postanawiam sobie, że przemyślę sprawę, zastanowię się, czy faktycznie tego potrzebuję, czy dana rzecz, będzie pasowała do mojej garderoby i czy już nie mam czegoś podobnego. Następnego dnia zwykle stwierdzam, że zupełnie tego nie potrzebuję. Jednak wczorajszy szał został zaspokojony. Jeśli dana rzecz z listy życzeń, chodzi mi po głowie dłużej niż tydzień, to albo wmawiam sobie, że poczekam na promocje, albo kupuję, ale tylko w sytuacji, gdy jest ona już przeceniona.

REGULARNIE PORZĄDKUJĘ SZAFĘ Z UBRANIAMI I KOSMETYKI

Wcześniej, kiedy brakowało mi wieszaka, rzecz którą rzadko nosiłam, wrzucałam do torby podróżnej, stojącej w rogu szafy. Po 2 latach zakupów, nie miałam już miejsca ani w szafie, ani w ogromnej torbie. Kiedy nastąpił przełom w mojej głowie, pierwsze co zrobiłam, zabrałam się za uporządkowanie mojej garderoby. Poświeciłam na to cały weekend (dosłownie). Przymierzyłam każdą rzecz, chcąc być pewną, że wiem co mam. Ubrania posegregowałam na 4 stosy. Pierwszy to rzeczy, które aktualnie noszę, uwielbiam i wiem, że nosić będę. Te zostały ze mną. Drugi, to rzeczy w bardzo dobrym stanie, które miałam na sobie kilka razy, ale nie czuje się w nich zbyt komfortowo lub rzeczy zupełnie nowe, które po zamówieniu okazały się za małe lub niepasujące do mojej figury. Te zabiorę ze sobą do Polski i oddam mamie lub koleżankom. Na trzecim stosie znalazły się rzeczy trochę noszone, trochę przyniszczone, takie, które generalnie są ok, ale nie sadzę, żeby ktoś z bliskich mi osób, chciał je nosić (np. toporne, długie spódnice). One trafiły do kontenera charytatywnego. Czwarta, to rzeczy zupełnie zniszczone lub sprane i w moim mniemaniu nie nadające się do użytku. Takie rzeczy wyrzuciłam, a dokładniej zostawiłam przy śmietniku, w torbie z napisem “ZNISZCZONE UBRANIA”. Torba zniknęła, zanim przyjechała zabrać ja śmieciarka. Czy się komuś przydały, nie wiem. Wbrew pozorom, w Dubaju biednych ludzi nie brakuje.

Kolejnym krokiem, było pospisywanie brakujących elementów garderoby. W najgorszym stanie była biżuteria. Przez temperaturach panujących w Dubaju, częściej się pocimy, więc i biżuteria szybciej żółknie/czarnieje. Wyrzuciłam wszystko, co wyglądało nieestetycznie. Bez skrupułów. Następnie zrobiłam listę zakupów i razem z mężem ustaliliśmy, miesięczny budżet na moje potrzeby. Dokupiłam dwie pary jeansów, czarne legginsy i trzy marynarki (nie na raz). Żeby dodać “radości” moim stonowanym stylizacjom, dokupiłam błękitne i ciemno różowe szpilki. Teraz co miesiąc kupuję jakiś element biżuterii, stawiając na jakość (srebro, złoto, titanium lub stainless steel, które nie zmieniają koloru). Oczywiście wyszukuję zniżek.

Podobnie sytuacja miała się z kosmetykami. Wcześniej kupując nowe produkty, zamiast najpierw zużyć te starsze, otwierałam dopiero co kupione, a tamte wrzucałam do pudełka “na później”. Wszystko pootwierane. Ostatecznie skończyłam z 14 podkładami, 11 korektorami i zapasem kremów na 2-3 lata. Dlaczego? Bo była promocja. Pierwsze co zrobiłam, to pospisywałam daty ważności kosmetyków. Kremy, którym kończył się termin przydatności, zużyłam do ciała. Te, które drażniły moje oczy, świetnie sprawdzają się na szyję. Podkłady i korektory, które po nałożeniu na twarz okazywały się za ciemne, mieszam z praktycznie białym produktem z Illamasqua. Kilka kosmetyków musiałam wyrzucić. Wierzcie mi to bolesne, wiedząc, że przez głupotę wyrzuca się pieniądze. Produkty, których w żaden sposób nie byłabym w stanie zużyć, oddałam. Zapasów mam na najbliższe 2 lata (ze względu na termin przydatności). Po “oczyszczeniu” kosmetyczki, poczułam, że wcale nie potrzebuję niczego więcej. Mimo, że produktów jest mniej, to jednak mam wszystko co jest mi potrzebne. Nie wiem dlaczego wcześniej uważałam inaczej.

PROWADZĘ BUDŻET DOMOWY

Nie jest on super profesjonalny, ale do tej pory, spisuje się idealnie.

Na początku spisałam wszystkie nasze DŁUGI. Nie miałam żadnych drobnych pożyczek, w kwocie do 100 złotych, jeśli jednak takie posiadasz, to spisz je wszystkie i zwróć najszybciej jak to możliwe. Mam za to kończący się (hurra) kredyt studencki, a mąż ma kredyt samochodowy. Następnie spisałam wszystkie PRZYCHODY. W kwotę tą wliczyłam nasze wypłaty, oraz ewentualne bonusy i zyski dodatkowe. Następnie razem z mężem rozplanowaliśmy nasze WYDATKI.

Czyli np.:

  1. czynsz za mieszkanie i opłaty – x
  2. miesięczne zakupy w Supermarkecie – xx
  3. warzywa, owoce, zakupy drobne – xxx
  4. paliwo – xxxx
  5. lunche w pracy – xxxxx
  6. karma dla kotów (kupujemy osobno, w sklepie zoologicznym) – xxxxxx
  7. wydatki własne – xxxxxxx
  8. itd. w zależności od trybu życia jaki prowadzimy. Wiadomo, że wydatki maniaka kinowego, a rodzica z dwójką małych dzieci, będą się różniły. Generalnie chodzi o to, żeby rzetelnie rozpisać, na co, ile pieniędzy musimy przeznaczyć.

W naszym przypadku, rozsądnie gospodarując, obie nasze wypłaty pokrywają wydatki. Jeśli uda nam się wydać mniej niż zaplanowaliśmy, wtedy mogę pozwolić sobie na zakup książek 🙂 lub przenosimy to do puli opisanej poniżej.

Dodatkowe pieniądze, w większości pochodzące z bonusów, rozdzielamy na 3 grupy: OSZCZĘDNOŚCI (40% kwoty), WYPADKI LOSOWE (40% kwoty) oraz POMOC CHARYTATYWNA (20% kwoty). Kwestie oszczędności opisze w kolejnym punkcie. Wypadki losowe to w naszym przypadku samochód i lekarstwa. Przy takich odległościach jak w Dubaju i pokonywaniu średnio 150km dziennie, już po roku możemy spodziewać się pierwszych wydatków związanych z samochodem. Do tego rozgrzany słońcem asfalt, znacznie szybciej niszczy opony. Nasz samochód ma dopiero 3 lata, a już 4 razy odwiedzaliśmy mechanika, w tym raz, w celu wymiany opon. Taka przyjemność kosztowała nas 1600AED (u znajomego mechanika), co nie jest łatwe, do wyjęcia z portfela ot tak. Pisałam Wam również o opiece zdrowotnej w Dubaju. Jeśli firma jej nie zapewnia, to mamy problem, bo taka przyjemność do tanich nie należy. W tej kwestii dużo się zmieniło, od kiedy ja przeszłam na weganizm, a mąż znacznie ograniczył spożywanie mięsa. Do tego każdego ranka, w drodze do pracy, pijemy owocowe smoothie. Od 4 miesięcy, żadne z nas nie zachorowało.

Następnie sporządziłam tabelkę w Excelu i umieściłam w niej wszystkie wyżej wymienione pozycje. Już nie muszę niczego przeliczać, komputer robi to za mnie. Otwieram i widzę ile mam oszczędności, ile zdąrzyłam odłożyć na wypadki losowe i jak ogólnie prezentuje się mój “majatek” hahaha… dodatkowo Excel rysuje mi wykres 😀

OSZCZĘDZAM

To na razie zbyt duże słowo, jak na kwotę pieniędzy, którą udało mi się odłożyć. Jednak pocieszam się, że to dopiero początek. Że za 20 lat, ta kwota będzie bardziej imponująca. Kwestie nieopodatkowanej wypłaty zawsze przedstawiałam, jako największą zaletę życia w Dubaju. Owszem, dalej tak uważam. Jednak w całej tej radości jest jeden minus – NA STAROŚĆ ZOSTANĘ BEZ GROSZA. Oczywiście tylko wtedy, gdy będę nierozsądna, lub “los” będzie mi wyjątkowo nie sprzyjał. Jak więc udaje mi się walczyć z samą sobą, żeby wrzucić pieniądze do “świnki”, zamiast zamienić je na jakiś ciuch lub kosmetyk? Bardzo proste. Mam nieotwieraną skarbonkę. Podarował mi ją mąż, więc z głupiego powodu jej nie rozbiję. Planuję trzymać ją tak długo, aż kwota w niej się znajdująca, będzie odpowiednia, żeby zacząć inwestować. Wtedy automatycznie wpłacę pieniądze na polskie konto, do którego nie mam karty. Planuję inwestować w lokaty, choć tak naprawdę, dopiero rozglądam się za informacjami w tym temacie. Nie wiem, jaki ostatecznie będzie los tych pieniędzy, ale warto, żeby przyniosły chociaż drobne zyski. Dobra rada dla tych wszystkich, którzy uważają, że nie maja z czego oszczędzać. Jeśli Twoja sytuacja finansowa jest faktycznie taka zła, zacznij od drobnych postanowień. Np. jeśli jesteś palaczem, to najlepiej rzuć palenie 😉 albo chociaż zrezygnuj z jednego papierosa dziennie. W ciągu miesiąca to paczka. Paczka to średnio 10zl. Jeśli jesteś łasuchem, zamiast tabliczki czekolady, kup batonika. Zaoszczędzona złotówka czy dwie, w przeciągu miesiąca dadzą 20-30zl. Planujesz zakup kosmetyku? Nie idź na łatwiznę, przejdź się po sklepach, może interesujący Cię produkt, znajdziesz w niższej cenie. Rożnicę, nie chowaj z powrotem do portfela. Wrzuć do skarbonki. Jeśli wiesz, że nie umiesz kontrolować się na co dzień, zrób tak, jak ja. Zainwestuj w nieotwierana skarbonkę, lub poproś o taką bliskich. Wtedy trudniej będzie ją rozbić, ze względu na sentyment. W tym samym dniu, kiedy otrzymasz wypłatę, wrzuć do niej określoną kwotę, choćby tak małą, że na początku może wydawać Ci się to bez sensu. Warto jednak wyrobić w sobie nawyk.

To tylko niektóre z pomysłów. Owszem, wymagają od nas pewnej “drobiazgowości”, ale w ostatecznym rozrachunku są tego warte. Bądź kreatywnym, zastanów się, w jaki sposób możesz początkowo wygospodarować choćby 5-10zl miesięcznie.

MOTYWUJĘ SIĘ

Motywacja to jeden z najważniejszych czynników, do sukcesywnego działania. Nie mam tutaj na myśli tylko tematycznych blogów (choć chętnie do nich zaglądam). Uważam, że warto patrzeć na wszystko, co w naszych oczach jawi się jako PIĘKNE. Piękna plaża – chciałbym się tam znaleźć – muszę zacząć oszczędzać pieniądze – klik, wrzucam złotówkę do skarbonki. Piękne budynki, piękny kotek, piękna torebka, itd. Tylko mając cel, możemy go osiągnąć. Jeśli faktycznie pragniesz zacząć oszczędzać, to przestań o tym opowiadać, a zacznij działać. Zacznij od drobnostek. W Polskiej kulturze mamy mnóstwo motywujących przysłów: “Człowiek biedny ceni sobie każdą złotówkę, bogaty każdy grosz”, “Grosz do grosza i zbierze się kokosza”, czy “Pieniądz robi pieniądz”. Na koniec dodam tylko, że mi osobiście, bardzo pomogła książka “Bogaty albo biedny? Po prostu rożni mentalnie” autora T. Harv Eker. Chętnie poznam Wasze pomysły na oszczędzanie pieniędzy.

– ENGLISH –

Topic of saving money and denying myself of unnecessary things is relatively new in my life. I remember that the worst moment for my wallet began in May 2012. World of shopping addiction in Dubai, stood open ahead of me. There was no month, that few days after salary I wasn’t “happily” money broke. Happiness was short, and I was really tired with my empty wallet. A breakthrough in my life occurred after a huge, embarrassing situation. In the middle of month, all of the staff from my office decided to go for lunch, to nice, but expensive restaurant. I was again money broken, which in Dubai means: badly married. But my husband didn’t know that the money reserved for lunch, I was wearing on my wrist or in my ears. After this awkward situation when strangers have to pay for my food, I decided that this is the end. I have to take action with my life.

I began to wonder when and why I spending most my money. Very quick I found that the fault of my wallet situation is free time at work, and credit card. Let me explain everything in points, which progressively helped me to change my life and my finances.

REDUCED EXPEDITIONS TO SHOPPING CENTER

Innocent trip to buy shampoo and hair conditioner, ended with lighter wallet of a few hundred dirham or with debit on my credit card (pure evil). So I decided to limit such trips. Market and shop with fresh fruits and vegetables I have on the ground floor of building where I live. Fruit for the morning smoothie or vegetables for salad we are buying every day, coming back from work. Together with my husband we decided that shopping in a big supermarket we will do once a month. For such shopping we intend 500AED. At this time we are buying food products that can be stored longer, hygiene products, cleaning products and litter for our cats. This system is perfect for me, because when the cupboards are going empty, it’s much easier to make monthly general cleaning. Towels and sheets we are buying / replacing every 6 months.

We don’t go to the shops  to “see what they have”. These trips always ended with issued money. At the beginning it was very hard for me to live with such restrictions. I don’t drive a car, so my husband picks me up from work, but he is working 2 hours longer. Perfect time for a trip to the mall. Blog turned out to be a fantastic option. I have the office keys, so by this two hours I can preparing posts, reading books or collecting interest for me information.

REDUCED ON-LINE SHOPPING

Previously, every free moment at work, I was spending on browsing offer of online stores. In these 30-40 minutes it’s easy to find a dress, necklace or earrings in a great price. It would be a sin to not take advantage of 50-70% discount. Finally I finished with bracelet which cost me 200 AED, but the quality was lower than for example H&M jewellery, or with to large shoes, which of course I couldn’t back, because shop is not responsibility if I chose wrong size. My anger and remorse grew. I decided that I have to reduce shopping online. Once again the blog became solution. Now when I have free time I’m working with photos or writing new posts.

Another solution is to create a WISHLIST. When I feel a “huge need” to order something online, I saves them in the wishlist. Then instead of pressing button “PAY”, I closing the browser. Then I promise myself that first I will think over the matter, if I really need it, and if the thing will fit with my other clothes. The next day I usually decide that I no need it, but my yesterday’s crazy ideas has been satisfied. If some item from the wishlist is stuck in my mind for more than a week, either I telling myself that I will wait for promotions or I buying if the thing is already discounted.

REGULARLY SORTING MY CLOTHES AND COSMETICS

Before, when I had no enough space on my hangars, the clothes rarely worn, I putting inside huge travel bag, which was placed in the corner of my cabinet. After 2 years of shopping I had no enough space in my closet and in my huge bag. When a breakthrough in my head, the first thing I did, I cleaned and organized my my wardrobe. I tried every single thing, wanting to be sure what I have. I segregated my closed into 4 sections. The first were thing that I currently wearing, I love them and I know that I will wear it. These are still with me. The second section, are clothes in very good condition, which I wore a couple of times, but I doesn’t feel too comfortable to wear them anymore or things completely new that i bought on-line but they are too small or don’t fit my figure. These I will take with me to the Poland and I will give my mom or my girl-friends. The third section were things a little worn, a little damaged, which are generally ok, but I don’t think anyone familiar to me, want to wear them (eg. “clumsy”, long skirts). They went to the charity container. In fourth section was thing totally destroyed or washed out and in my opinion not suitable for use. Such clothes I left next to the dumpster in a bag marked “DAMAGED CLOTHES”.

The next step was to buy the missing items. In the worst condition was jewelry. Because of the high temperatures in Dubai, the jewelry faster turning to yellow / black. I threw everything what was looked non- esthetical. Without scruples. Then I made a shopping list and together with my husband we agreed, monthly budget for my needs. I bought two pairs of jeans, black leggings and three jackets. Now every month I buying a piece of jewelry, choosing by quality (silver, gold, titanium or stainless steel, which do not change the color). Of course I searching for discounts.

The same situation was with cosmetics. Earlier, when I buying new products, instead of using first the old one, I opening and using the new one. All were open. Finally I finished with 14 primers, 11 concealers and creams for 2-3 years. Why? Because they were on promotion. The first thing I did was to check these cosmetics expiration date. Old creams I used on my body. Those that irritating my eyes, perfectly suits to my neck. Primers and concealers, which are too dark, I mixing with almost white product from Illamasqua. Several cosmetics I had to throw. Believe me, it’s hard to realize that because of my stupidity I throwing away money. Products which I wasn’t able to use, I gave away. Now I have cosmetics for the next two years (due to the expiry date). After “cleaning” my beautician, I felt I no need anything more. Although the products is less, I have everything I need. I don’t know why before I thought different way.

CREATE HOME BUDGET

It’s not super professional, but it working for me perfectly.

At the beginning I wrote down all of our LOANS. I didn’t have any small loans up to 30USD, but if you have, then write down all of them and back as soon as possible. I do have ended (hooray) student loan and my husband have a car loan. Then I wrote down all REVENUES. In the amount of our revenues I added salaries, and additional bonuses and profits. Then, together with husband we laid out our EXPENSES.

So, for example:

  1. rent for the apartment and fees – x
  2. monthly shopping at Supermarket – xx
  3. vegetables, fruits, small shopping – xxx
  4. fuel – xxxx
  5. lunches at work – xxxxx
  6. food for cats (we are buying separately, in the pet store) – xxxxxx
  7. my own expenses – xxxxxxx
  8. etc., more depending on the lifestyle we lead. It’s obvious that the cinema lover expenses are different than expenses of a parent with two small children. I believe, it’s important to sit down and honestly write for what I really have to spend money.

In our situation, our two salaries cover expenses. If we spend less than we planned, then I have a chance to buy new books 😉

The extra money, mostly derived from bonuses, we split into 3 groups: SAVINGS (40% of the amount), RANDOM ACCIDENTS (40% of the amount) and CHARITY (20% of the amount). Savings issues I will describe in the next section. Random accidents in our case means a car expenses and medicine.

Then all of the information which I described above I put in Excel, which is also drawing a graph for me 😀

SAVE MONEY

At the moment it’s too big word, as for the amount of money which I was able to save. But I console myself that this is just the beginning. That after 20 years, this amount will be more impressive. Issues of untaxed payments I always presented, as the biggest advantage of living in Dubai. Yes, still I agree with that. However, there is one minus – IN OLD AGE I WILL BE PENNILESS. Of course, only if I will be irresponsible. So how do I manage myself to not spend money unnecessarily? Very simple. I have non-opened a piggy bank. My husband gave me it, so it will be stupid idea to smash without strong reason. I have a plan to keep it, as long as the amount will be enough to start investing. Then automatically I will put money on the Polish account. I don’t have a card to it. I lost 🙂 I don’t know yet, how at the end I will invest the money, but I think it’s good if they will “work” and bring even small profit. Good advice for all those, who think that they don’t have any money to save. If your financial situation is so bad in fact, start with a small promises. Abstain yourself from tiny pleasures, and save unspent money. Even if at the beginning it may seem like idea with no sense, it’s worth to learn a good habit.

Be creative, think how you can start saving even 5USD monthly.

MOTIVATE YOURSELF

Motivation is one of the most important factors to the successive action. I don’t mean to read only thematic blogs, but I love this. I believe that it is worth to look at everything what in our eyes appears to be BEAUTIFUL. Beautiful beach – I want to be there – I have to start saving money – click, put a “dollar” into the piggy bank. Beautiful buildings, beautiful cat, beautiful handbag, etc. Only when you have a goals, you can achieve them. If you really want to start saving money, then stop talking about it and start working. Start with the little things. I are happy to know your ideas for saving money.

Your Jasmine

THE PALM JUMEIRAH

worldbyjasmine - palmjumeirah

Witajcie!

The Palm Jumeirah została zaprojektowana przez architektów firmy HHCP, na zlecenie Nakheel, spółki należącej do rządu Dubaju. Jej budowę rozpoczęto w czerwcu 2001 r., a pierwsze mieszkania zostały przekazane do użytku w 2006 r. Na początku października 2007 r., Palm Jumeirah stała się największą na świecie sztuczną wyspą. Również w tym czasie 75% własności były gotowe do przekazania. Pod koniec 2009 roku, na wyspie otwarto 28 hoteli.

Tyle w ramach wstępu teoretycznego 🙂 Wczoraj razem z mężem, wybraliśmy się odwiedzić naszych przyjaciół, którzy przylecieli do Dubaju w sprawach biznesowych. Zatrzymali się w hotelu Kempinski, na sztucznej wyspie, zwanej THE PALM JUMEIRAH. Pogoda zupełnie nie zachęcała do spaceru, a poza tym mieliśmy zaledwie 2 godzinki, wiec w sumie cały ten czas przegadaliśmy. Wybaczcie, ale nie robiłam zdjęć wewnątrz hotelu, ani podczas naszego spotkaniu. Dawno się nie widzieliśmy i tak naprawdę, w tamtym momencie to oni byli dla mnie najważniejsi. Zrobiłam za to kilka zdjęć w drodze, przed i po naszym spotkaniu 🙂 Mam nadzieję, że zdjęcia przypadną Wam do gustu.

– ENGLISH –

The Palm Jumeirah was designed by HHCP architects, commissioned by Nakheel, a company owned by the Dubai government. Construction began in June 2001 and the developers announced hand over of the first residential units in 2006. In early October 2007, the Palm Jumeirah had already become the world’s largest artificial island. Also at this time, 75% of the properties were ready to hand over. By the end of 2009, 28 hotels were opened.

Enough theory 🙂 Yesterday, together with my husband, we went to visit our friends, who came to Dubai for a business trip. They staying in the Kempinski Hotel, located on an artificial island, called THE PALM JUMEIRAH. Weather was not encourage for walks and besides we had only 2 hours, so we just spend this time on nice conversation. Forgive me, but I didn’t make any pictures inside the hotel. We didn’t saw each other for long time and at that moment, they were the most important for me. But I made some pictures on the way, before and after our meeting 🙂 I hope you will like it.

worldbyjasmine - palmjumeirah1worldbyjasmine - palmjumeirah2worldbyjasmine - palmjumeirah3worldbyjasmine - palmjumeirah4worldbyjasmine - palmjumeirah5worldbyjasmine - palmjumeirah6worldbyjasmine - palmjumeirah7worldbyjasmine - palmjumeirah8worldbyjasmine - palmjumeirah9worldbyjasmine - palmjumeirah10worldbyjasmine - palmjumeirah11worldbyjasmine - palmjumeirah12worldbyjasmine - palmjumeirah13worldbyjasmine - palmjumeirah14worldbyjasmine - palmjumeirah15worldbyjasmine - palmjumeirah16worldbyjasmine - palmjumeirah17

 

Your Jasmine