LIFE IN DUBAI

HOW TO BECOME A MONEY MAGNET

Witajcie!

Dzisiaj przychodzę do Was z ciekawą historią jaka przydarzyła mi się kilka dni temu. Jakiś czas temu zainteresowałam się samorozwojem i motywacją. Następnie czytałam trochę o prawie przyciągania. Obejrzałam też dostępny na YouTube dokument “SEKRET” i od kliknięcia do kliknięcia, trafiłam na filmik zatytułowany w stylu: “bądź magnesem na pieniądze”. Wykonywałam swój porannym makijaż i słuchałam filmiku, który okazał się zbiorem afirmacji, mających pomóc nam w otwarciu się na pieniądze. Jak pewnie większość z Was, zostałam wychowana w świadomości, że miłość jest najważniejsza, a o pieniądzach się nie mówi. W pewnym okresie mojego życia traktowałam pieniądze jak największe zło, uważałam że prowadzą jedynie do niezgody i wojen. Im jestem starsza, tym bardziej szanuję pieniądze i doceniam ich wartość oraz role w obecnych czasach. Ale to już zupełnie inny temat. No wiec rankiem słuchałam afirmacji o tym, że staję się magnesem na pieniądze, a chwile po dotarciu do biura w którym pracuję, przeprowadziłam poniższą rozmowę (nie powtórzę słowo w słowo, ale było to mniej więcej coś takiego):

– DZWONIĄCY: Pani Kingo, dzwonię z głównej siedziby telekomunikacji “Y”, dział promocji. Czy jest pani legalną posiadaczką numeru: xxx xxx xxx.

– JA: Tak, zgadza się.

– DZWONIĄCY: W takim razie mam dla ciebie MOJA SIOSTRO wspaniałą wiadomość. Wygrałaś 200,000.00AED.

– JA: ok.

– DZWONIĄCY: Twój numer został wylosowany w szczęśliwej loterii. Moje gratulacje droga siostro.

– JA: Dobrze, dziękuję???

– DZWONIĄCY: Moja siostro myślę, że taka wiadomość zasługuje na trochę więcej entuzjazmu. Wygrałaś najwyższą nagrodę. Inne osoby odebrały już swoje wygrane w wysokości 10,000.00AED, 20,000.00AED czy 50,000.00AED, a ty moja siostro jesteś pierwszą osobą, która wygrała 200,000.00AED. Już podaje twój number loterii, w każdej chwili możesz wypłacić swoją nagrodę w dowolnym punkcie Western Union.

– JA: Dobrze…

– DZWONIĄCY: Numer twojego kuponu loteryjnego to: xxxxxx, czy dobrze zapisałaś ten numer?

– JA: Tak

– DZWONIĄCY: Proszę powtórzyć

– JA: xxxxxx

– DZWONIĄCY: Wspaniale, teraz wysyłam ci sms z numeru “Y” telekomunikacji z kodem, w celu potwierdzenia tożsamości. Proszę sprawdzić, że wiadomość pochodzi z naszego działu promocji i podać mi zawarty kod.

– JA: Dobrze już sprawdzam … yyy… KOD UMOŻLIWIAJĄCY RESET HASŁA KONTA?

– DZWONIĄCY: Nie, proszę się niczym nie przejmować to tylko w celu potwierdzenia tożsamości, siostro proszę podaj mi ten kod, który otrzymałaś sms-em z działu promocji telekomunikacji “Y”, a ja potwierdzę twoją wygraną i w każdej chwili będziesz mogła ją wypłacić.

– JA: Nie mogę podać panu żadnego kodu

– DZWONIĄCY: Moja siostro, proszę się teraz ze mną rozłączyć i sprawdzić swoją kartę SIM, z tyłu karty widnieje numer, który jest zgodny z twoim numerem loteryjnym. Proszę sprawdź to dla własnego spokoju, ja za chwile do ciebie oddzwonię, w celu uzyskania kodu i potwierdzenia wygranej.

– JA: Dobrze.

Rozłączyłam się i zamiast sprawdzać kartę SIM od razu zadzwoniłam do centrum obsługi telekomunikacji “Y”. Okazało się, że numer z którego dzwonił do mnie rzekomy przedstawiciel działu promocji nie jest zarejestrowany w ich systemie, a poza tym nie ma możliwości wygrania żadnej gry loteryjnej, o ile nie brało się czynnego udziału w loterii.

Oczywiście miałam świadomość, że dzwoni do mnie oszust. Takie rewelacyjne telefony, wcześniej otrzymało wielu moich znajomych.

Od razu zablokowałam tamten numer.

Tak skończyła się moja pierwsza przygoda z manifestacją pieniędzy. Zdecydowanie muszę nad tym jeszcze popracować, ale przynajmniej mieliśmy niezły ubaw z mężem, jak opowiadałam mu całą historie.

Od początku potraktowałam to jako zabawne zdarzenie, ale wierzcie mi, że mogło skończyć się tragicznie. Gdybym nie przeczytała tego sms-a, tylko ślepo podała kod (bo faktycznie przyszedł z numeru działu promocji telekomunikacji “Y”), mogłabym mieć w przyszłości spore problemy, bo przecież moje konto bankowe i karty, zarówno debetowa jak i kredytowa są bezpośrednio powiązane z moim numerem telefonu. Wiec kto wie do czego zdolni są ci ludzie.

Podsumowując to doświadczenie, pomimo że nie przyciągnęłam pieniędzy, to przynajmniej potwierdziło się, że mam wielkie szczęście i szybkie oczy 😉

– ENGLISH –

Today I’m coming to you with an interesting story that happened to me a few days ago. Some time ago I became interested in self-development and motivation. Then I read a little about the law of attraction. I also saw document “THE SECRET” available on YouTube and from click to click I reached a video entitled “Be a magnet of money”. So I doing my morning makeup and listening the audio that turned out to be a collection of money attracting affirmations. As most of you I was raised in the awareness that love is the most important and money is not spoken. The older I am, the more I respect the money and appreciate their value and role in the present reality. But this is a completely different topic. So the morning I listened to the affirmation how to became a magnet the money, the moment after reached my office I carried out the following conversation (I can’t repeat word to word, but it was about something like this):

 – CALLER: Mrs. Kingo, I’m calling from the main headquarter of “Y” Telecommunication promotion department. Are you a legal holder of the number: xxx xxx xxx.

 – I: Yes, that’s right.

 – CALLER: In that case, I have a wonderful news for you MY SISTER. You won 200,000.00AED.

 – I: ok.

 – CALLER: Your number was drawn in a lucky lottery. My congratulations dear sister.

 – I: Okay, thank you???

 – CALLER: My sister, I think this message deserves some more enthusiasm. You won the highest prize, other people have already received their prices of 10,000.00AED, 20,000.00AED or 50,000.00AED, but you my sister are the first person who win 200,000.00AED. Now I will give you the lottery number, at any time you can collect your reward at any point of Western Union.

 – I: Okay …

 – CALLER: Your lottery ticket number is: xxxxxx, did you save this number correctly?

 – I: Yes

 – CALLER: Please repeat

 – JA: xxxxxx

 – CALLER: Wonderful, now I’m sending you a text message from the “Y” telecommunication number with a code to confirm your identity. Please check that the message comes from our promotion department number and give me the code.

 – JA: Sure I’m checking out … yyy … CODE TO RESET YOUR ACCESS PASSWORD? what?

 – CALLER: No, please do not worry about anything my sister we just have to confirm your identity, sister please give me the code that you received from the telecommunication “Y” promotion department and I will confirm your win and you will be able to withdraw it at any time.

 – JA: I can not give you the code

 – CALLER: My sister, please disconnect with me now and check your SIM card, the back of your card is a number that matches your lottery number. Please check it out for your peace of mind, I’ll call you back in a moment, to get the code and confirm your win.

 – I: Okay.

I disconnected and instead of checking the SIM card I immediately called the telecommunication customer service and passed to them the number.

Of course I was aware that the cheater was calling to me. Such sensational phones, previously received many of my friends.

I immediately blocked that number.

This is how my first adventure with the manifestation of money ended. I definitely have to work on it, but at least we had a good time with my husband as I told him the story.

From the beginning I treated this like a funny event, but believe me it could end up tragicaly. If I did not read this sms just blindly handed the code (because it actually came from the telecommunication promotion number), I could have a lot of problems in the future. My bank account and cards, are directly linked with my phone number. So who knows what these people are capable of.

Summarizing this experience, although I did not attract money, at least it confirmed that I am very lucky and have a good eyes 😉

PRACA W DUBAJU

Witajcie!

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam trochę na temat szukania pracy w Dubaju. 80% maili jakie od Was otrzymuję, dotyczą właśnie tego zagadnienia i sama nie wiem, dlaczego wcześniej nie podjęłam tego tematu. Całkowicie pominę tutaj wątek wizowy, ponieważ zupełnie się w tym nie orientuję, a dodatkowo w ostatnich latach zaszło wiele zmian. Jedyne co mogę polecić, to zorientowanie się, czy nadal jest możliwość uzyskania 3-miesiecznej wizy. Czas ten jest niezbędny w przypadku szukania pracy. Zaraz wyjaśnię dlaczego…

W Dubaju, jak w każdym innym kraju, istnieje wiele możliwości poszukiwania pracy. Przez agencje rekrutacyjne, przez znajomych, roznoszenie CV do firm, w których chcielibyśmy pracować, wysyłanie maili oraz aplikowanie przez strony internetowe z ofertami pracy, to tylko kilka przykładowych sposobów, które wydają mi się najbardziej sensowne i chyba najpopularniejsze. Gdyby jednak kogoś interesowały niekonwencjonalne formy poszukiwania pracy, to mam przykład dobrej znajomej, która zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną otrzymała w metrze. Stała obok dwóch panów w garniturach, narzekających jak trudno w Dubaju znaleźć zaufanego pracownika księgowości. Właściwy człowiek na właściwym miejscu. Koleżanka studiowała finanse i miała na tyle odwagi, że przedstawiła się owym Panom. Pomimo braku doświadczenia w Dubaju, po krótkiej wymianie zdań, została zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną. Najciekawsze w tym wszystkim było to, że z 3-miesiecznej wizy zostały jej tylko 2 tygodnie pobytu w Dubaju. Była niesamowicie załamana i zrezygnowana, gdyż przez 2 miesiące nie otrzymała nawet jednego telefonu, pomimo setek rozesłanych CV. Ostatecznie pracę otrzymała, a początkiem roku również promocję na wyższe stanowisko. To musiało być przeznaczenie.

Wracając do tradycyjnych metod szukania pracy w Dubaju, to z perspektywy osoby mieszkającej tutaj 4 lata, uważam, że tylko dwie metody są naprawdę skuteczne, a trzy kolejne mogą te pierwsze metody wesprzeć.

Pierwsza i najskuteczniejsza metoda poszukiwania pracy to rekomendacje znajomych. W naszym kraju nie spogląda się przychylnie na te metodę, natomiast tutaj jest ona czymś zupełnie naturalnym, wręcz pożądanym. W takiej sytuacji odpada kwestia stopniowego budowania zaufania, a pracownik automatycznie zostaje uznany za członka “rodziny”. Wiem też, że wiele firm przed okresem rekrutacji, rozsyła do swoich pracowników maile z informacją o wolnych etatach. Wtedy członek rodziny lub znajomy szukający pracy, zatrudnienie ma w zasadzie zapewnione.

Kolejną skuteczną metodą szukania pracy jest własna reklama tzw. AD, dzięki której to pracodawcy będą się z nami kontaktowali. Swoją AD można stworzyć na stronie http://www.dubizzle.com. Istnieją 2 wersje: darmowa oraz płatna, którą ja osobiście bardzo polecam. Wersja płatna tym różni się od darmowej, że nasza “reklama”, będzie wyświetlała się na początkowych stronach i nie zaginie w natłoku innych. Koszt zależny jest od czasu, jak długo chcemy, aby nasza AD była właśnie wyświetlana na początkowych stronach. Nie wiem jak sytuacja przestawia się na chwilę obecną, ale 3 miesiące temu, kiedy ja zakładałam swoją, płaciłam 50 AED za 2 tygodnie, była również możliwość opłaty tygodniowej oraz miesięcznej. W moim przypadku wydatek szybko się zwrócił. Zarówno podczas poszukiwania pierwszej pracy jak i tej, którą zaczęłam 3 miesiące temu, to właśnie pracodawcy znaleźli mnie dzięki AD.

Screen Shot Dubizzle

Trzy metody poszukiwania pracy, które mogą wspomóc te wymienione powyżej, to:
– aplikowanie bezpośrednio do firm przez ich stronach internetowe
– osobiste roznoszenie CV do siedzib firm, w których chcielibyśmy pracować
– odpowiadanie na oferty pracy zamieszczone na specjalnych stronach internetowych (najpopularniejsze to: http://www.dubizzle.com, http://www.bayt.com, http://www.gulftalent.com, http://www.manpower.com, oraz najpopularniejsza http://www.linkedin.com), na których najpierw zakładamy własny profil.

Listę firm zarejestrowanych w UAE znajdziecie przez poniższą stronę:

http://www.yellowpages.ae/categories-by-alphabet/a.html

Trzeba być jednak realistą. Rynek pracy w Dubaju jest zalany przez tanią siłę roboczą z krajów znacznie biedniejszych niż Polska, dlatego jedynie osoby wykonujące prace umysłowe lub świadczące własne usługi (np. lekarz, dentysta, adwokat, itd), mają szanse na wynagrodzenie, pozwalające tutaj żyć godnie.

Często dostaję od czytelników bloga maile, z zapytaniem o agencje pracy. W mojej opinii jest to najmniej skuteczna metoda, choć nie będę się spierać, jeśli komuś udało się znaleźć pracę tą właśnie drogą. Już tłumaczę dlaczego nie jest to skuteczna metoda. Rynek pracy w Dubaju nie należy do stabilnych. Większość pracowników, szczególnie tych na niższych szczeblach kariery, zmienia pracę co 2 lata (okres trwania wizy pracowniczej, po którym trzeba ją przedłużyć), a nawet częściej. Żaden pracodawce nie chce ponosić dodatkowych kosztów (prócz kosztów wizowych) związanych z zatrudnieniem pracownika, nie mając pewności, że kandydat zagości w firmie na dłużej. Osobiście miałam doświadczenie tylko z jedną agencją, przez którą straciłam sporo czasu. Po pierwsze, wciskali mnie na każde z możliwych stanowisk pracy, nawet te, w których zupełnie nie miałam doświadczenia. Po poważnej rozmowie z osobą, która zajmowała się moim CV i dokładnym określeniu zakresu interesujących mnie pozycji pracy, zaczęłam dostawać sprzeczne informacje w związku z wynagrodzeniem. Podczas rozmowy kwalifikacyjnej okazywało się, że pracodawca oferuje znacznie niższe wynagrodzenie, niż przekazał mi mój agencyjny przedstawiciel. Nie mam pewności, czy trafiłam na tak kiepską agencję, czy właśnie tak przedstawia się kwestia poszukiwania pracy tą metodą. Jeśli koniecznie chcecie szukać pracy przez agencje, to TUTAJ i TUTAJ znajdują się listy agencji zarejestrowanych w Dubaju.

P.S. Wpis będzie modyfikowany wraz z nowymi informacjami.

Your Jasmine

 

Dubai Desert Safari

Witajcie!

I znowu miesiąc minął mi tak szybko, że nawet nie zdążyłam się do Was odezwać, a do opowiadania jest naprawdę dużo. Po pierwsze i najważniejsze – Święta i Nowy Rok spędziłam w Dubaju. Co nie byłoby tak wyjątkowym przeżyciem, gdyby nie specjalni goście, czyli moja mama i mój brat. Dla mojej mamy był to pierwszy lot w życiu, więc tym bardziej byłam z niej dumna i szczęśliwa, że zdecydowała się mnie odwiedzić. Przez kolejne miesiące będę raczyć Was opowieściami i zdjęciami z naszych codziennych wypraw. Tak… Zeszłoroczny urlop (bo przecież zaczął się w 2015) spędziłam bardzo intensywnie.

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam i jednocześnie polecić fantastyczną rozrywkę oferowaną w Dubaju, czyli DESERT SAFARI. Ofert w internecie znajdziecie mnóstwo. Ceny wahają się od 100AED od osoby za bilet normalny, do nawet 300AED za bilet VIP. W cenie jest: odbiór z dowolnego miejsca w Dubaju lub Sharjah; 10 minutowa szalona jazda po pustyni, 1 minutowa przejażdżka wielbłądem (która notabene doprowadziła mnie do łez. Oczywiście z atrakcji nie skorzystałam, a widok cierpiących, poranionych i obciążonych zwierząt, którym dosłownie trzęsły się nogi i które co minuta musiały przysiadać żeby zabrać kolejnych turystów, był naprawdę bolesny); możliwość zrobienia sobie zdjęcia w tradycyjnych stroju arabskim; tatuaż henna – maleńki za darmo, większy za 20AED; shisha, która w ofercie wpisana była na listę darmowych atrakcji, a w praktyce zapłaciliśmy za nią 50AED (wersja darmowa, tylko w wyznaczonym miejscu, nie przy stoliku i tylko po 18:00), posiłek, który muszę przyznać był bardzo smaczny; występy tancerzy tradycyjnych, taniec brzucha oraz taniec tanoura; odwiezienie do domu lub hotelu. Za dodatkową opłatą była również możliwość pojeździć na gokartach – 100AED za 10 minut; zakup alkoholu; oraz sklep z pamiątkami. W wersji VIP do dyspozycji jest własna loża i kelner. Jeśli uważacie, że 100AED to jednak za dużo za takie atrakcje, to jest możliwość obniżenia ceny do 80AED, jeśli kierowca nie musi odbierać Was z podanego adresu, a to Wy udacie się do wyznaczonego przez firmę punktu odbioru, a nawet do 65AED (jak było w naszym przypadku), czyli w sytuacji, kiedy sami dojedziecie do pustyni, a kierowca tylko podwiezie Was do kompleksu rozrywkowego. Nie chce polecać Wam konkretnego przewodnika, bo tego jest ogrom, a bez wzgledu na to jakiego wybierzecie i tak każdy oferuje dokładanie to samo.

Oczywiście nie muszę chyba mówić, że już sam czas spędzony na pustyni jest niezwykle relaksujący, a do tego zachód słońca wygląda wręcz bajecznie.

-ENGLISH –

Again a month has passed me so quickly that I even had no chance to speak to you, and there is a lot of stories to tell. First and foremost, Christmas and New Year I spent in Dubai. What would not be so unique experience, if not my special guests, my mom and my brother. For my mother it was the first flight in life, the more I was so proud of her and happy that she decided to visit me. Over the next months I will regale you with stories and pictures of our daily expeditions.

Today, I would like to tell you more about great entertainment offered in Dubai, which is DESERT SAFARI. You can find plenty offers in the internet. Prices range from AED 100 per person for a regular ticket, to even 300AED for VIP ticket. In the price is: Pick-Up by 4×4 from your location Dubai / Sharjah; 10 minutes of Desert Dune Bashing; 1 minute of Camel Riding (I am totaly against it. To see the animals in very bad condition, with wounds on the heads, with shaking legs… ah… it was a horrible experience); the opportunity to be photographed in traditional Arab dress; henna tattoo – a tiny one for free, bigger one for 20AED; shisha, which in offer was inscribed as a free attraction but in practice we paid 50AED (free version available only in a designated area, and only limited time); meal, which I must say was very tasty; performances by traditional dancers, belly dancing and tanoura dance; Drop-off by 4×4 to your location. There was also an opportunity for quad biking – AED 100 per 10 minutes; purchase of alcohol; and a gift shop. With the VIP version available is own box and waiter. There is also possibility to reduce the price to 80AED per person if the driver will pick-up and drop-off you from designated place and even to 65AED if you reach the desert by yourself.

I believe I don’t have to tell you how relaxing experience is time spent on the desert and that sunset looks really fabulous.

DSCN0652DSCN0658DSCN0659DSCN0661

Nie wiem dlaczego myślałam, że to zabawne.

DSCN0678DSCN0679DSCN0680DSCN0683DSCN0681

Tak, wiem że z daleka wygląda to fajnie, ale wierzcie mi, wielbłądy naprawdę cierpią. Chociażby te ciągle przysiady z balastem przez kilka godzin i do tego bicie cieniutką laską, bo przecież z własnej woli tego nie robią.

DSCN0718DSCN0719DSCN0720DSCN0749DSCN0791DSCN0793DSCN0792DSCN0798DSCN0800

Na pustyni spędziliśmy ponad 5 godzin, w ogóle nie czując upływającego czasu.

Your Jasmine

SUMMARY OF RAMADAN 2015 (PL)

Witajcie!

Tegoroczny okres Ramadanu (miesiąca, w którym nie wolno jeść ani pić od świtu do zmierzchu w miejscach publicznych), przeleciał jak z bicza strzelił. Aż trudno mi uwierzyć, że to już koniec. W tym poście nie będę zagłębiać się w duchową stronę Ramadanu, ponieważ o to trzeba by było zapytać osobę o wyznaniu muzułmańskim. Jeśli jednak bylibyście tym zainteresowani, to nie wykluczam, że w przyszłości taki wpis może się pojawić. Chciałabym Wam za to opowiedzieć, jak ja spędziłam ten czas w Dubaju. Firma w której pracuję, działa bez problem w tym czasie, aczkolwiek klientów przyjmujemy bardzo sporadycznie. Wszystkie informacje staramy się przekazać telefonicznie lub mailowo. Godziny otwarcia biura to 9:00-13:00, czyli 4 godziny. Obecność nieobowiązkowa. Każdy w tym czasie może wziąć urlop, lub dodatkowe dni wolne, które nie wliczają się do urlopu. Firma nie działa na zasadach korporacji, a raczej małej rodzinnej firmy, która rządzi się swoimi prawami. Nie ma z góry narzuconych restrykcyjnych zasad. Ze wszystkim można się dogadać. Tak było w moim przypadku. Nie wzięłam oficjalnego urlopu, ale uprzedziłam, że będę przychodzić do biura tylko wtedy, kiedy będę miała coś do zrobienia. Dlatego też większość czasu spędziłam w domu 😉 Czy faktycznie nie jadłam, ani nie piłam od świtu do zmierzchu? Nie. Zwykle ok 9:00-10:00 jedliśmy z mężem śniadanie. Po czym do godziny 19:00 sięgaliśmy tylko owoce. Staraliśmy się nie gotować w ciągu dnia, żeby nie robić smaku poszczącym sąsiadom. Sami postu przestrzegaliśmy, jedynie przebywając poza domem. Dni mijały nam bardzo spokojnie, na czytaniu książek (ja), oglądaniu filmów (on), rozmowach lub wylegiwaniu się w łóżku do południa. Za to wieczory spędzaliśmy aktywnie. Praktycznie każdego dnia wychodziliśmy na spacer, kolację lub odkrywaliśmy nowe miejsca w Dubaju. Poniżej znajdziecie kilka zdjęć z tych eskapad.

worldbyjasmine - burjkhalifa

Burj Khalifa / Dubai Mall / Fountain / Souk Al Bahar

worldbyjasmine - burjkhalifaday1 worldbyjasmine - burjkhalifaday2 worldbyjasmine - burjkhalifaday3

*******

worldbyjasmine - marinabeach

Marina Beach

worldbyjasmine - thewalk

The Walk

worldbyjasmine - mirdiffmall

Mirdif Mall

worldbyjasmine - citywalk

City Walk (trying shisha for the first time)

worldbyjasmine - atlantishotel

Mall of the Emirates / Atlantis Hotel / The Palm Jumeirah

Książki, które udało mi się przeczytać w okresie Ramadanu / The books that I read during Ramadan:

– T. Colin Campbell, Thomas M. Campbell II – “THE CHINA STUDY” / “NOWOCZESNE ZASADY ODŻYWIANIA”
– Paulo Coelho – “THE ALCHEMIST” / “ALCHEMIK”
– Lena Oskarsson – “PLAC DLA DZIEWCZYNEK”
– Asa Larsson – “TILL OFFER ÅT MOLOK” / “W OFIERZE MOLOCHOWI”
– Håkan Nesser – “KOMMISSARIEN OCH TYSTNADEN” / “KOMISARZ I CISZA”
– Håkan Nesser – “KVINNA MED FÖDELSEMÄRKE” / “KOBIETA ZE ZNAMIENIEM”
– Mireille Guiliano – “WOMEN, WORK & THE ART OF SAVOIR FAIRE” / “KOBIETY, PRACA I SZTUKA SAVOIR-VIVRE’U”

worldbyjasmine - ramadanbooks

Wysłuchane audiobooki / Audiobooks:

– Latifa – “UKRADZIONA TWARZ. MIEĆ LAT W KABULU”
– Guillaume Musso – “7 ANS APRèS…” / “7 LAT PÓŹNIEJ…”
– Flynn Gillian – “GONE GIRL” / “ZAGINIONA DZIEWCZYNA”

Czas Ramadanu spędziłam bardzo przyjemnie. Błogi czas bez większych obowiązków, choć muszę przyznać, że trochę mnie rozleniwił. Pod koniec czułam nawet, że już chcę wrócić do pracy. Ogarnąć się 😀

Ramadan time I spent very pleasantlyBlissful time without any major responsibilities. However, at the end I felt that I‘m missing my work ;-D

Your Jasmine

What surprised me in Dubai #2 (PL/ENG)

Opady deszczu, które nawiedziły Dubaj w zeszłym tygodniu, zainspirowały mnie do napisania kolejnego postu z serii “Co zaskoczyło mnie w Dubaju”. Pierwsza cześć TUTAJ. Zapraszam.

Rainfall in Dubai from last week, inspired me to write the next post of the series “What surprised me in Dubai”. The first part HERE

1. BRAK ODPŁYWÓW DESZCZOWYCH / LACK OF STORM DRAINS

Deszcz w Dubaju, to rzadki widok. Doświadczamy go zaledwie 2 razy do roku. Szare ulice, ponura atmosfera i zamieszanie na drogach, chyba nikogo nie dziwią, ale stojąca przez kilka dni woda, bez możliwości odpływu, to już niemałe zeskocznie. Nie mówię tutaj o 2-3cm wody, która w ciągu dnia mogłyby odparować. Mówię o wodzie wlewającej się na 15-20cm chodnik, mówię o wodzie, która w niższych partiach drogi, potrafi zatrzymywać samochody. Nie wspominam już o zniszczeniach w biedniejszych dzielnicach Dubaju. Oczywiście rozumiem, że nie warto budować całego systemu odprowadzania wód deszczowych, skoro jest on tutaj tak rzadkim gościem. Szkoda tylko, że podczas budowy tych pięknych dróg, nie zdecydowano się na jakieś rozwiązania alternatywne, zwłaszcza przy nisko biegnących odcinkach drogi. Zważywszy na to, że Dubaj jest bardzo zmodernizowanym miastem, fakt ten uważam przynajmniej za zadziwiający.

Rain in Dubai, is a rare sight. We experience it only twice a year. Gray streets, gloomy atmosphere and problems on the roads, unless no one is surprised, but standing water for several days, without the possibility of drainage, it’s no small astonishment. I’m not talking here about 2-3cm of water which would evaporate during the day. I’m talking about water which is poured on 15-20 cm sidewalk, or which is stopping cars in the lower part of the roads. Not to mention the devastation in the poorer districts of Dubai. Of course I understand that it’s not worth to build the entire rainwater drainage system, if the rain is such a rare guest here. However, it is difficult to understand why nobody created any alternative solution, especially in the lower sections of the roads.

worldbyjasmine - rainindubai

Zdjęcia pochodzą z oficjalnych stron, lokalnych magazynów informacyjnych

2. BRAK GNIAZD ELEKTRYCZNYCH W ŁAZIENCE / LACK OF ELECTRICAL OUTLETS IN THE BATHROOM

Fakt ten dziwi wielu Polaków emigrujących np. do Wielkiej Brytanii. W Dubaju również suszymy włosy w pokoju, a ubrania pierzemy w kuchni, lub specjalnie przeznaczonym do tego pomieszczeniu. Prawo jest bezwzględnie egzekwowane.

This fact is surprising many Polish people who emigrating for example to the UK. In Dubai we are also dried hair in the room and washing clothes in the kitchen or a specially designated room. The law is strictly enforced.

3. BEZPIECZEŃSTWO I KARALNOŚĆ / SAFETY AND PENALITY

Do tej pory zadziwia mnie fakt, że przy tak wielu narodowościach, kulturach i religiach, w Dubaju panuje zgoda. Zdarzają się nieliczne nieszczęścia, choć jak do tej pory zaobserwowałam, zwykle w we własnych kręgach lub w wyniku wypadku. Bójka dwóch Pakistańczyków, zakończyła się śmiercią jednego z nich, dwójka dzieci zmarła, przez nadmierne używanie przez sąsiada, sprejów owadobójczych, Indyjska dziewczynka zasnęła w szkolnym autobusie, niezauważona przez kierowce, zmarła z przegrzania. Wielkim echem odbiła się sytuacja zamordowania przez arabkę, Amerykańskiej nauczycielki. Zdaje sobie sprawę z tego, że wiele “sytuacji” jest tutaj wyciszanych, ale tak samo jak w naszym kraju, muszą być one udziałem kogoś ważnego/znaczącego. W generalnym rozrachunku, życie w Dubaju jest bardzo bezpieczne. Wiąże się to z wysoką karalnością, za wszelkie przestępstwa i wykroczenia 🙂 Wszystkie działania niezgodne z prawem, często kończą się kilkumiesięcznym wiezieniem, deportacją oraz dożywotnim zakazem wjazdu do kraju, przestępstwa drobne, wysokimi karami grzywny. Dochodzą do tego wręcz komiczne sytuacje, jak np. zaśniecie w metrze, jedzenie w autobusie, prowadzenie nadmiernie zabrudzonego samochodu. Grzywna w takich sytuacjach, nie przekracza 500AED, no i trzeba dać się złapać 😉

W Dubaju bardzo rzadko dochodzi do kradzieży. “Zawód” KIESZONKOWCY, chyba wogóle tutaj nie istnieje. Jednak są sytuacje, w których musimy być bardzo czujni. Odbierając samochód do mechanika, trzeba dokładnie sprawdzić, czy części faktycznie zostały wymienione na nowe, czy samochód rzeczywiście został naprawiony, oraz czy podana nam cena, jest realna, a nie wymyślona ze względu na narodowość.

Until now amazes me fact, that in so multinational, multicultural and multireligious city, there is a consensus. Of course, accidents happen everywhere, also here. Scrimmage of two Pakistanis, ended with death of one of them, two children died, by the excessive use of insecticidal sprays by neighbor, an Indian girl died from overheating, she fell asleep on the school bus unnoticed by the driver. Huge and terrible information was murder an American teacher by an Arabic woman. But in general settlement, life in Dubai is very safe. It is connected with high consequences for all offenses 🙂 All illegal activities, often ends with several months of prison, deportation and a lifetime ban from entering the country, minor offenses – with heavy fines. Thefts are very rare.

Your Jasmine

I RETURNED FROM POLAND FULL OF ENERGY FOR 2015 (PL/ENG)

Witajcie!

worldbyjasmine - backtodubai

Jak spojrzę na datę ostatniego wpisu, to aż mnie ciarki przechodzą. Cały miesiąc cisza na blogu. Nie będę ukrywać, trochę stęskniłam się za pisaniem. Moją nieobecność usprawiedliwiam 3-tygodniowym urlopem, o czym mówiłam w ostatnim poście. Lecąc do Polski, miałam wiele planów związanych z blogiem. Okazało się jednak, że czas śmignął mi tak szybko, że ostatecznie nawet tutaj nie zajrzałam. Bardzo Was za to przepraszam. Jeśli ktoś choć trochę się za mną stęsknił lub jest zainteresowany, jak spędziłam czas w pięknej ojczyźnie, to zapraszam na moje konto na Instagramie – worldbyjasmine. Nie powiem, że byłam szczególnie wylewna, ale pojawiło się kilka nowych zdjęć. Jeśli nie posiadacie własnego konta, to zapraszam do Instagramowej zakładki na moim blogu – TUTAJ.

Nowy rok, to zwykle nowe wyzwania. Ja również uległam trendowi corocznego rachunku sumienia oraz sporządzania list z planami na przyszłość. Oczywiście, nie traktuję tego tak dosłownie. Jeśli chcę wprowadzić coś pozytywnego do mojej codzienności, nie czekam na specjalną datę. Robię to zwykle od zaraz, ewentualnie od następnego dnia, jeśli pomysł wpadnie mi do głowy późną porą. Nie mogę jednak zaprzeczyć, że otwieranie nowego rozdziału, snucie marzeń o tym, jak powinien wyglądać Nowy Rok, sprawia mi wielka przyjemność. A jeśli tak jest, jeśli coś mnie cieszy, to dlaczego by tego nie robić. Najśmieszniejsze jest to, że kiedy zajrzałam do zeszłorocznych planów, okazało się, że 60% z nich, jest już nieaktualna. Kosmetyki, które tak strasznie pragnęłam kupić w 2014 roku, okazały się testowane na zwierzętach; ubrania, torebki, dodatki – zbędne, bo generalne porządki w szafie, ostatecznie uświadomiły mi, że mam znacznie więcej niż potrzebuję; a meble zupełnie niepotrzebne, bo aktualnie wynajmuję w pełni umeblowane mieszkanie. Za to szczęśliwie udało mi się spełnić większość planów niematerialnych, z jednym wyjątkiem – zamiast przeczytania 30-stu książek, jak planowałam, skończyłam z 23-ma + 1-nym audiobookiem. Wynik nie najgorszy, zważywszy na objętość książek, ale o tym będzie w recenzjach.

Coś, co w 2014 roku uważam za najważniejsze i szczególne, to wyjazd do Polski. Nie spodziewałam się, że będzie to dla mnie tak emocjonalne przeżycie. Pomijając już fakt, że sama nie widziałam się z rodziną ponad 2 lata, mój mąż widział ich po raz pierwszy. Rozumiem, że dla wielu osób, może wydać się to szokujące. Kilka lat temu pewnie sama bym tak pomyślała. Życie jest jednak tak nieprzewidywalne, że nie na wszystko mamy wpływ. W naszej sytuacji właśnie tak było. Mój mąż pierwszy raz zobaczył moją rodzinę, Polskę i śnieg, co było jego wielkim marzeniem. Moim wielkim marzeniem były polskie kosmetyki. Oszalałam, robiąc roczne zapasy i teraz mogę używać ich codziennie. Początkowo planowałam zrobić post w stylu: CO SOBIE PRZYWIOZŁAM Z POLSKI, ale ostatecznie uznałam, że osobny wpis nic do mojego bloga nie wniesie, bo byłyby to same zdjęcia, bez recenzji. Dlatego postanowiłam na stałe wprowadzić PROJEKT DENKO, dzięki czemu recenzje poszczególnych kosmetyków przywiezionych z Polski, będą kolejno pojawiały się we wpisach.

worldbyjasmine - polishcosmetics

Więcej nie mam już nic na swoje usprawiedliwienie, jedyne co mi pozostaje, to zaprosić Was na kolejne wpisy, które w 2015 roku, będą pojawiały się regularnie.

– ENGLISH –

I feel ashamed, seeing the last post date. The whole month of silence on the blog. I was on holiday in Poland and this is only the one excuse I have. Flying into Polish, I had a lot of plans for my blog, but the time has passed so quickly that at the end I even haven’t looked here. I really apologize for that. If someone has a little bit missed me or is interested, how do I spent time in my beautiful country, feel free to visit my Instagram account – worldbyjasmine. I have uploaded few photos from there. If you don’t have your own account, visit INSTAGRAM category on my blog – HERE.

New year, new challenges. I also succumbed to the trend of making lists with plans for the future. Of course, I don’t take it so literally. If I want to bring something positive to my life, I don’t wait for a special date. I do it immediately, or the next day, if the idea come to my mind late at night. But I can’t deny that the opening of a new chapter, spinning dreams about how it should look the New Year, gives me a great pleasure. The funny thing is that when I looked into last year’s plans, I found that 60% of them, is no longer valid. Cosmetics, which I so badly wanted to buy in 2014, proved to not be cruelty free; clothes, handbags, accessories – unnecessary, because the general cleaning in the closet, finally made me realize that I have a lot more than I need; furniture also unnecessary, because currently I renting a fully furnished apartment. But luckily I was able to fulfill most of the intangible plans.

If somebody will ask me what was the most important and special for me in 2014, I will have no problem to answer – a trip to Poland. I didn’t expect that it will be so emotional experience for me. Apart from the fact that I haven’t seen my family for over 2 years , my husband saw them for the first time. I understand that for many people it may seem shocking, a few years ago, probably I would have thought so. However, life is so unpredictable, that not for all we are have an impact. That’s how it was in our situation. My husband for the first time saw my family, Poland and the snow, which was his big dream. My big dream was to have Polish cosmetics and use them in everyday life. The dream come true, and reviews of these cosmetics, will appear in the monthly EMPTIES.

Your Jasmine

PREPARING TO GO TO POLAND

Witajcie!

Za kilka dni wylatuję do Polski, co cieszy mnie niezwykle. Czekałam na tę chwilę prawie 2 lata. W weekend ostro wzięłam się za porządki. Szczególnie mojej szafy i kosmetyczki. Pojęcie minimalizmu jest mi dobrze znane i bardzo podoba mi się ta ideologia, jednak do celu jeszcze daleka droga. Co nie znaczy, że nie wdrażam jej w swoje życie. Tłumaczę się dlatego, że gdybym teraz napisała Wam, że zgodnie z zasadami minimalizmu, pozbywam się nieużywanych/niepotrzebnych rzeczy, a w styczniu wrzuciłabym zdjęcia z rzeczami, które przywiozłam z Polski, to dosłownie byście mnie wyśmiali. Przyznaję się szczerze, poszalałam podczas zakupów online. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że są to moje roczne zapasy. Wbrew pozorom, już zaoszczędziłam. TUTAJ możecie zobaczyć moje przypadkowe, co 2-miesięczne zakupy kosmetyczne w Dubaju. Były to bardzo podstawowe produkty, za które zapłaciłam ponad 500AED (460PLN). W przyszłym miesiącu, pokażę Wam ilość produktów kosmetycznych, za które w Polsce, łącznie zapłaciłam 1300PLN. Tak, to dużo, ale jak już mówiłam, są to tzw. roczne zapasy. Jednym z moich głównych postanowień na rok 2015, jest właśnie nie-kupowanie kosmetyków, ubrań, butów, itd. Niczego, co nie jest mi niezbędne. Dlaczego? Bo chce się nauczyć gospodarować tym, co mam. Z promocjami i wyprzedażami już sobie poradziłam. Więcej mnie nie kuszą 🙂

Najwyższa pora, żeby przejść do konkretów. Wiele ubrań, torebek oraz butów, od razu powędrowało do kontenera charytatywnego, skąd zostaną one wysłane do ludzi potrzebujących (taką przynajmniej mam nadzieję). Pozostałe ubrania, torebki i kosmetyki, których już nie używam, a są w stanie idealnym lub prawie idealnym, przywiozę ze sobą do Polski. Mam nadzieję, że ucieszą moich bliskich.

– ENGLISH –

In a few days I’m going to Poland, what makes me feel extremely happy. I was waiting for this moment almost 2 years. In the weekend I started big, general cleaning. Especially my closet and beautician. The concept of minimalism is known to me very well and I really like this ideology. Unfortunately the way to reach THIS is still very long. I know… I’m finding excuses for myself. But imagine, I will tell you today, that I starting my project: minimalism, and then in January I will show you what did I buy in Poland. You will laugh and I will look silly, becuase I bought a lot of goodies. But there is a reason for that. In 2015 I want to learn, how to manage this what I have.

Many of my clothes, bags and shoes, immediately went to the charity container, from where it will be sent to people in need (at least I hope so). Clothes, handbags and cosmetics, which I’m not using anymore, but they are still in perfect or nearly perfect condition, I will bring to Poland.

COSMETICS

worldbyjasmine - clothes1

ESSENCE Nail Polish

Odcień różu, który niestety mi nie pasuje. Użyty 1 raz.

ILLAMASQUE Rich Liquid Foundation

Zupełnie nie trafiony produkt. Kolor świetny, bardzo jasny, mocno kryje, ale okropnie wysusza skórę i ciężko się rozprowadza. Bardzo widoczny na twarzy. Użyty 3 razy.

REVLON Color Stay 110

Produkt kupiłam dokładnie dzień przed tym, jak przeszłam na weganizm. Takie są konsekwencje pochopnych decyzji 😉 Oczywiście żartuję, gdyby był już otwarty, to bym go zużyła, a ponieważ jest to nowe opakowanie, wolę sprezentować go osobie, która będzie używała ten produkt z większą przyjemnością.

MAKE UP FOR EVER Proffesional

Nie do końca trafiłam z kolorem, który przy świetle dziennym okazał się trochę za ciemny. Sam produkt jest w porządku. Początkowo mieszałam go z brzoskwiniową bazą z IT’S SKIN, która niestety już mi się skończyła. Zużyłam 1/4 pojemności.

GUERLAIN Terracota

Produkt, o którym marzyłam przez ponad rok. Kupiłam, wydałam na niego 350AED (320PLN) i okazał się totalnym bublem. Użyłam go może 5-6 razy, po czym na produkcie osadziła się dziwna, lekko świecąca warstwa, która uniemożliwiała ponowne nabranie produktu na pędzel. Niewiele myśląc, wzięłam wizytówkę, warstwę zdrapałam, po czym po 2-3 użyciach, zaczęła pojawiać się ponownie. Uznałam, że nie warto się z tym więcej męczyć, bo to nie był jedyny minus produktu. Najciemniejszy kolor bronzera, jest tuż przy różu i często nakładał się na pędzel razem z nim. Wynik łatwo przewidzieć. Na policzkach, tuż nad różem, często miałam brązowe linie. Wiem, wiem, mogłabym się przyłożyć, ostrożniej nabierać produkt na pędzel, dokładniej go rozcierać, itd, ale kurde! Nie po to płacę 350AED, żeby później się wkurzać. Niech ktoś inny się z nim męczy. Ja mam teraz bronzer z Essence za 25AED i jestem z niego super zadowolona.

DOLCE&GABBANA Nail Polish

Z tym lakierem związana jest niemała historia. Wybrałam się ze znajomym na zakupy, żeby pomoc mu wybrać perfumy dla jego dziewczyny. Zaskoczenie. Kolega okazał się koszmarnym zakupoholikiem. Tamtego dnia wydał 7000AED (6400PLN) na same perfumy. Jedne dla dziewczyny, jedne dla swojej mamy i z dziesięć flakoników dla siebie samego, tłumacząc, że ma trzech braci i tatę i przecież musi coś dla nic przynieść. Pan sprzedawca był tak zachwycony, że w prezencie dostałam ten lakier, z 20 próbek perfum i miniaturowy zestaw kosmetyków z Clinique. Lakier niestety ma wąziutki pędzelek i tylko się nim ubrudziłam. Użyty 1 raz.

ESCADA Nail Polish

Dostałam go od koleżanki w prezencie. Escade testuje na zwierzętach, więc lakier wędruje dalej.

No7 Nail Polish

Lakier był dołączony do zestawu. Nie mój kolor. Osobiście używam jedynie czerwieni, intensywnego różu i fuksji, a już najczęściej wybielającą odżywkę z Eveline 🙂

ROMATIC Nail Polish

Nawet nie wiem, jak ten lakier znalazł się w mojej kosmetyczce. Leży w niej już z pół roku i nawet go nie otworzyłam.

CHARACTER Lip palette

Fajny produkt, szminki w stanie idealnym, utrzymują się na ustach 2-3 godziny. Jednak mam już taką paletkę i ta zwyczajnie mi leżała.

ROYAL TOUCH Blush

Kolejny nietrafiony prezent. Odcień znacznie za intensywny dla mojej jasnej karnacji.

SLEEK Single Eyeshadow

Otrzymałam go gratisowo, do zamówienia na http://www.luxola.com. Preferuję matowe cienie, a ten ma połyskujące drobinki.

LUDANMEI and BONJOUR Lipstick

Znajomy z Indii, który ma sklep z kosmetykami, w podziękowaniu za pomoc, przyniósł mi 10 szminek w bardzo podobnych kolorach. Dwie zatrzymałam dla siebie, cztery oddałam, a kolejne cztery oddam znajomym w Polsce.

ESSENCE Eyebrows Pensil

Kredka ma fajny, jasny kolor, ale jest to typowo brązowy odcień, a ja jednak lepiej czuję się w szarościach. Od lat używam kredki do brwi z Inglota nr. 502.

MAC Russian Red Lipstick

Szminka niewidoczna na zdjęciu, ponieważ zdjęcia do tego postu, powstały w trakcie wielkich, weekendowych porządków. To właśnie dzięki nim znalazłam 6 pustych opakowań z MACa. Wczoraj je wymieniłam i cieszę się, bo będę miała prezent dla którejś z koleżanek. Nie zatrzymam dla siebie, bo MAC nie jest już cruelty-free.

CLOTHES

worldbyjasmine - clothes2

Forever 21 / Forever 21

worldbyjasmine - clothes3

New Look / Dorothy Perkins

worldbyjasmine - clothes4

H&M / zapomniałam sprawdzić / Lavender

worldbyjasmine - clothes5

No name / MAX / ELLE

worldbyjasmine - clothes6

Yours / Forever 21 / No Name

worldbyjasmine - clothes7

Forever 21 / H&M

JEWELRY

Biżuteri, tak samo jak ubrań, pozbywam sie tylko i wyłącznie ze wzgledu na to, że już ich nie używam. Noszone były przeze mnie może 2-3 razy.

Wiekszość rzeczy, kupiona jest w przypadkowych sklepach z biżuterią. Te markowe podpiszę.

worldbyjasmine - clothes8

Wings Necklace – FOREVER 21

worldbyjasmine - clothes9

Watch – VERSACE

Hearts Necklace – FOREVER 21

Earrings with balls – from Turkey

worldbyjasmine - clothes10

Maroon Necklace – TOP SHOP

Gold Necklace – MAX

BAGS

worldbyjasmine - clothes11

Na koniec kilka torebek. Każda z nich jest noszona, czarne nawet przez dłuższy czas. Po przyjeździe do Dubaju, torebki zmieniałam prawie codziennie, dopasowywując ich kolor do stylizacji. Teraz już mnie to nie interesuje. Nie powiem, że zachowałam tylko jedna torebkę, bo byłaby to nie prawda. Aktualnie posiadam 7 torebek. Dwie na codzień – biurowe; jedną dużą – przydatną podczas podróży lub ewentualnie na plaży; dwie małe, eleganckie torebki; jedną torebkę zakładaną przez ramię, przydatną podczas wypadów na miasto; oraz jedną maleńką, w której mieści sie jedynie telefon i gotówka. Nie wiem czy to mało, czy to dużo. Dla mnie idealnie. Zbędne lecą do Polski.

worldbyjasmine - clothes12

No Name / No Name / Miss Angelica

worldbyjasmine - clothes13

No Name / Monsoon / No Name – nietrafiony prezent

Do Polski wylatuję końcem tygodnia, więc pewnie jeszcze kilka rzeczy dojdzie 😉

Your Jasmine