VEGAN vs XXI CENTURY #1

Witajcie!

7-mego lipca, zapoczątkowałam nową serię: “VEGAN vs XXI CENTURY” i po jednym wpisie cisza. Nie wynika to z braku słów, czy braku wiedzy na ten temat (choć niektóre fakty, swoim okrucieństwem, dosłownie zapierają dech w piersi). Większość wegan, jest wręcz zafascynowana tym tematem, swoim życiem, kuchnią… ja również. Często mam wrażenie, że wręcz torturuję swojego męża, jednym i tym samym tematem. Tak naprawdę, to tylko z jego strony, w swoim otoczeniu, odnajduję zrozumienie. Większość znajomych, czy nowo poznanych ludzi, na moje pytanie w kawiarni: “czy macie mleko sojowe?”, gorączkowo przewraca oczami, jakby to był wstyd. Długi czas, będąc wegetarianka, nie dzieliłam się tą informacją z nikim. Zawsze unikałam tematu. Miałam poczucie wstydu, że stwarzam niepotrzebne problemy. Kiedy już zaczęłam rozmawiać o tym, miałam wrażenie, że ludzie nie chcą tego słuchać, coś na zasadzie, “mam swoja wolność i nie próbuj wmawiać mi, że jesteś lepsza”. Oczywiście, że nie jestem lepsza. Nie ma ludzi lepszych, ani gorszych. Kocham ludzi i wszystkich staram się traktować tak samo. Z należytym szacunkiem. Dlatego właśnie nie chcę, żeby ktoś, kto czyta mój blog, czuł, że robię mu wyrzuty. Absolutnie nie. Bez względu na to, jaka drogę życia sobie wybraliście. Mój mąż jadał mięso 3 razy dziennie. Marzyłam, żeby coś się zmieniło. Wiedziałam jednak, że nakazami, czy obrażaniem się, niczego nie wskóram. Nawet jeśli przeszedł by na wegetarianizm z mojego powodu, jestem przekonana, że po pierwszej kłótni, wyszedłby z domu i zamówiłby kurczaka w restauracji. Nie chcę jednak milczeć. Może któregoś dnia, jakaś osoba, przypadkowo trafi na mój blog, przeczyta ten post, zacznie szukać więcej informacji w internecie i znajdzie prawdę, która zmieni jej życie.

Uwielbiam weganizm, uwielbiam dzielić się dobrymi wiadomościami. Schronisko zostało dofinansowane… Super! Małpka została ocalona z laboratorium… Niesamowite! Weganizm to piękna sprawa i cieszę się, że jest mi dane, doświadczać tego w moim życiu. Ale piękne słowa to nie wszystko. Miliony żywcem mielonych czy krojonych zwierząt, obdzieranych ze skóry, czy umyślnie ranionych, żeby później nałożyć na tą ranę środek czystości i sprawdzić, za ile czasu skóra się wypali, jak ten proces przebiega. To wszystko przechodzi moje pojęcie. Nawet teraz, pisząc to, mam łzy w oczach. I pomyśleć, że przez tak wiele lat, sama ignorowałam te wiadomości. Kiedy ja smarowałam się kremem anty-aging lub pryskałam perfumami, jakaś maleńka istotka, zamknięta w klatce, czy przywiązana do urządzenia laboratoryjnego, ten sam produkt miała wkroplony do oczu, czy rany na skórze… Przechodziła okrutne katusze. Dlaczego? Żebym ja czuła się piękniejsza… A przecież mamy wybór. Nie jest tak, że wszystkie fajne kosmetyki należą do firm, testujących swoje produkty na zwierzętach.

Produkty wprowadzone na rynek europejski, są wolne od testów. Co oczywiście jest cudownym faktem i na pewno ogranicza ilość maltretowanych zwierząt. Niestety te same produkty, tych samych firm, są testowane na zwierzętach, zanim trafia na rynek chiński. O tym nie myślimy, kupujemy. A później dziwimy się, dlaczego The Body Shop, MAC, Urban Decay, czy inne firmy zostały wykupione przez ogromne, bogate koncerny jak Loreal, czy Estee Lauder. Bo maja one na to pieniądze, dzięki wsparciu konsumentów. Taka jest prawda. Najbardziej irytuje mnie stwierdzenie, że przecież produkty organiczne, wegańskie, są znacznie droższe. Owszem, są. Dlatego, że firmy nie mogą sobie pozwolić na obniżenie kosztów. Byłoby to możliwe, gdyby popyt na nie był większy. I kolejna sprawa. Czy naprawdę wierzycie, że wszystkie te chemiczne produkty są bezpieczne dla naszego zdrowia? Dzień w dzień, rok w rok wsmarowujemy w siebie “bezpieczną dawkę chemikali”, kolejną zjadamy, a jeszcze inną wdychamy. I bum… Nasi dziadkowie umierali na wojnie, za ojczyznę, a nasza generacja, wymiera na raka i choroby serca. Generacja alergików. A przecież nie musi tak być. Nie bez powodu, weganie głoszą na prawo i lewo, że nie chorują, od kiedy przeszli na tą dietę. Absolutnie to potwierdzam. Od kiedy zamieszkałam w Dubaju, co miesiąc atakowało mnie przeziębienie, bóle głowy, wymioty (kuchnie z całego świata, nie każdemu służą). Upały i klimatyzacja, skutecznie mnie rozkładały. Od kiedy przeszłam na weganizm, nie choruję.

Wiem, że wielu z Was pomyśli, że jedzenie wegańskie, jest nie tylko nudne, monotonne, ale też same z tym problemy. Trzeba sprawdzać składy, ciężko znaleźć wegańską restauracje (wracamy do kwestii popytu), trzeba zrezygnować z ulubionych przysmaków…. Ja też czasem się tak czuję. Musiałam zrezygnować z wielu ukochanych produktów, czy kosmetyków, bo weganizm to nie tylko jedzenie, ale każda sfera życia. Początkowo, wydawało mi się to niemożliwe. Po kilku tygodniach, nawet nie pamiętam, dlaczego tak bardzo lubiłam swoje wcześniejsze przyzwyczajenia. Zapewniam Was też, że nigdy smaczniej nie jadałam, jak przez te ostatnie kilka miesięcy. Nawet nauczyłam się trochę gotować. Polubiłam to. W następnym wpisie z tej serii, podzielę się z Wami, moimi osobistymi odczuciami na diecie wegańskiej. Co tu będę ukrywać, moje życie zmieniło się diametralnie. Od wyglądu, przez samopoczucie i aktywność fizyczną. Według mojej opinii na lepsze. Są też sprawy trudne i nie do końca przyjemne, ale o nich wkrótce…

– ENGLISH –

7 th of July, I started a new series: “VEGAN vs XXI century,” and after one post – silence. Not due to a lack of words, or lack of knowledge in this subject (although some of the facts, the cruelty, literally are breathtaking). Most of vegans are fascinated by this metter, by them life, them kitchen … me too. Sometimes I have a feelings, that I almost torturing my husband with one and the same topic. In fact, he is only the one person in my surrounding, who understand me. Most of my friends for question in the cafe: “do you have soy milk?”, turns back as if it was a shame. A long time, being a vegetarian, I don’t shared this information with anyone. I always avoided this topic. I had a feeling that I create unnecessary problems. When I started to talk about this, people usually react very unfriendly way, “I have my freedom and don’t try to tell me that you’re better”. Of course, I’m not better. There are no people better or worse. Everybody deserve for respect. That’s why I want for my readers to feel comfortable here. No matter what lifestyle you follow. My husband ate meat three times a day. I dreamed that something has changed. But I knew that by prohibitions I haven’t achieved anything. It had to be his decision.

Veganism is a beautiful thing and I’m glad that I can experience this in my life. But nice words are not everything. Millions animas are suffer because of humans every single day. Animals are often alive, when they are processed into meat, or leather for our bags, shoes and furs. Cruel cosmetics tests. It’s not true that these tests are gentle, that shower gel is rubbed into rabbit fur. Animals are wounded, and the wound is spread with tested product. The same with detergents, perfumes or exfoliating toners. Do not forget about eyes… I don’t want even imagine this. Even now, writing this, I have a tears in my eyes. And for what all of this cruel? So that we can feel more beautiful … But we have a choice. It is not true that all nice cosmetics belong to the companies which testing their products on animals.

Products placed on the European market, are cruelty-free. Which of course is a wonderful fact, and definitely limits the number of abused animals. Unfortunately, the same companies, are tested them products on animals before it gets on the Chinese market. We don’t think about it, we just buying. Later wonder why The Body Shop, MAC, Urban Decay, and other have been bought by large, rich companies like L’Oreal, and Estee Lauder. Because they getting lots of money from consumers. That’s the truth. The most irritates me argument, that organic/vegan products, are much more expensive. Yes, they are. That’s because the companies can not afford to reduce costs. This would be possible if the demand for them was bigger. And another topic. Do you really believe that all these chemical products are safe for our health? Day by day, year by year we smear in our bodys “safe dose of chemicals”, another dose we are eating, and one more breathe in. And boom … Our grandparents died in war, and our generation is dying of cancer and heart disease. But it’s not necessarily. Vegans preach that on this diet, you will not get sick. I absolutely agree with this. Since I moved to Dubai every month I was attacked by cold, headache or vomiting (kitchens from around the world, are not suitable for everybody). Heat and air conditioning definitely did not help. Since I went on vegan diet, I don’t get sick even once.

I know that many of you will think, that vegan diet is not only boring, monotonous, but also problematic. You have to check ingredients, it’s hard to find a vegan restaurants (we back to the demand issue), you have to give up with favorite delicacies…. I also sometimes feel like this. I had to give up with many beloved products, or cosmetics because veganism is not just a diet, it’s lifestyle. At the beginning, it seemed impossible to me. Now I assure you that I’ve never ate tastier, as these last few months. I even learned how to cook a little and I liked it. In the next post from this series, I will share with you my personal feelings on a vegan diet. My life has changed dramatically 🙂 And I’m happy with that.

Your Jasmine

Advertisements

2 comments

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s