HOW TO START SAVING MONEY

Witajcie,

Temat oszczędzania pieniędzy i odmawiania sobie niepotrzebnych rzeczy (które w momencie składania zamówienia lub krążenia po sklepie są mi niezbędne), jest stosunkowo świeży w moim życiu. Pamiętam, że najgorszy moment dla mojego portfela zaczął się w maju 2012 roku. Świat uzależnienia zakupowego w Dubaju, stał przede mną otworem. Nie było miesiąca, żebym zaraz po wypłacie nie była „szczęśliwie” spłukana. Szczęście trwało krótko, a mnie naprawdę męczyły te kolejne dni, z pustym portfelem. Przełom w moim życiu, nastąpił po mega zawstydzającej sytuacji, kiedy to w połowie miesiąca, wszyscy pracownicy z firmy w której pracuję, postanowili wybrać się na lunch, do porządnej, ale też drogiej restauracji. Ja, po raz kolejny byłam spłukana, co w Dubaju oznacza: źle wyszłaś za mąż. Tylko że mój mąż nie wiedział, że pieniądze przeznaczone na lunche, noszę na nadgarstku albo w uszach. Po tej krępującej sytuacji, kiedy to obcy ludzie musieli za mnie płacić, uznałam że to koniec. Musze wziąć się za siebie.

Zaczęłam zastanawiać się, kiedy i dlaczego wydaje najwięcej pieniędzy. Bardzo szybko doszłam do wniosku, że winowajcą stanu mojego portfela jest wolny czas w pracy i karta kredytowa. Pozwólcie, że wszystko wyjaśnię Wam w podpunktach, które stopniowo pomogły mi, w zmianie podejścia do mojego życia i moich finansów.

OGRANICZYŁAM WYPADY DO CENTRUM

Niewinny wypad po szampon i odżywkę, kończył się portfelem lżejszym o kilkaset dirham lub debetem na karcie kredytowej (samo zło). Postanowiłam więc ograniczyć takie wypady. Market i sklep ze świeżymi owocami i warzywami mam na parterze budynku, w którym mieszkam. Owoce do porannego smoothie lub warzywa na sałatkę kupujemy co dziennie, wracając z pracy. Uznaliśmy razem z mężem, że do dużego supermarketu będziemy wybierać się raz w miesiącu. Na takie porządne zakupy przeznaczyliśmy 500AED. W tym czasie, kupujemy produkty spożywcze, które można przechowywać dłużej, produkty higieniczne, środki czystości oraz piasek dla naszych kotów. Pewne rzeczy kupujemy z zapasem, ale tylko takim, żebyśmy byli w stanie wykorzystać to przez miesiąc. Taki system bardzo mi odpowiada, bo kiedy szafki pustoszeją, łatwiej o comiesięczne, generalne porządki. Ręczniki i pościel dokupujemy / wymieniamy co 6 miesięcy.

Nie chodzimy do sklepów, żeby “zobaczyć co maja”. Takie wypady zawsze kończyły się wydanymi pieniędzmi. Początkowo było ciężko z takimi ograniczeniami, szczególnie dla mnie. Nie prowadzę samochodu, więc mąż odbiera mnie z pracy, ale on pracuje 2 godziny dłużej. Idealny czas na wypad do centrum handlowego. Blog okazał się fantastycznym rozwiązaniem. Mam klucze od biura, więc teraz te 2 godziny dziennie poświęcam na przygotowanie postów, czytanie książek lub zbieranie interesujących mnie informacji.

OGRANICZYŁAM ZAKUPY ON-LINE / REDUCED ON-LINE SHOPPING

Wcześniej każdą wolną chwilę w pracy, poświęcałam na przeglądanie stron sklepów internetowych. W ciągu tych 30-40 minut łatwo znaleźć sukienkę, naszyjnik czy kolczyki, w super cenie. Grzechem było by nie skorzystać z 50-70% rabatu. Ostatecznie kończyłam z bransoletką za 200AED, jakości gorszej niż np. w H&M, lub za dużymi butami, których oczywiście zwrócić nie mogłam, bo przecież sklep w niczym nie zawinił, to ja nie znam swojego rozmiaru. Nerwy i wyrzuty sumienia narastały. Postanowiłam, że to koniec, nigdy więcej nie kupie nic on-line. W wolnej chwili zaczęłam oglądać seriale. Jednak siedzenie w pracy, ze słuchawkami w uszach nie było najlepszym pomysłem. Pouczenia szefa: “wołam Cię od 10 minut”, skutecznie odsunęły mnie od tego pomysłu. Bardzo szybko wróciłam do zakupów on-line. Z pomocą znów przyszedł blog. Teraz w wolnej chwili obrabiam zdjęcia lub piszę. Czuję jakąś wewnętrzną odpowiedzialność. Może nie mam jeszcze wielu czytelników, ale uważam, że dla tych kilkudziesięcioleciu osób warto znaleźć czas i pisać regularnie.

Kolejnym rozwiązaniem jest tworzenie LISTY ŻYCZEŃ. Kiedy już tak baaardzo najdzie mnie ochota, na przeglądanie ofert sklepów internetowych i kiedy już znajdę, te najbardziej wymarzone rzeczy w super cenach, wrzucam je do takiej listy. Na koniec zamiast wcisnąć przycisk “opłać”, zamykam przeglądarkę. Wtedy postanawiam sobie, że przemyślę sprawę, zastanowię się, czy faktycznie tego potrzebuję, czy dana rzecz, będzie pasowała do mojej garderoby i czy już nie mam czegoś podobnego. Następnego dnia zwykle stwierdzam, że zupełnie tego nie potrzebuję. Jednak wczorajszy szał został zaspokojony. Jeśli dana rzecz z listy życzeń, chodzi mi po głowie dłużej niż tydzień, to albo wmawiam sobie, że poczekam na promocje, albo kupuję, ale tylko w sytuacji, gdy jest ona już przeceniona.

REGULARNIE PORZĄDKUJĘ SZAFĘ Z UBRANIAMI I KOSMETYKI

Wcześniej, kiedy brakowało mi wieszaka, rzecz którą rzadko nosiłam, wrzucałam do torby podróżnej, stojącej w rogu szafy. Po 2 latach zakupów, nie miałam już miejsca ani w szafie, ani w ogromnej torbie. Kiedy nastąpił przełom w mojej głowie, pierwsze co zrobiłam, zabrałam się za uporządkowanie mojej garderoby. Poświeciłam na to cały weekend (dosłownie). Przymierzyłam każdą rzecz, chcąc być pewną, że wiem co mam. Ubrania posegregowałam na 4 stosy. Pierwszy to rzeczy, które aktualnie noszę, uwielbiam i wiem, że nosić będę. Te zostały ze mną. Drugi, to rzeczy w bardzo dobrym stanie, które miałam na sobie kilka razy, ale nie czuje się w nich zbyt komfortowo lub rzeczy zupełnie nowe, które po zamówieniu okazały się za małe lub niepasujące do mojej figury. Te zabiorę ze sobą do Polski i oddam mamie lub koleżankom. Na trzecim stosie znalazły się rzeczy trochę noszone, trochę przyniszczone, takie, które generalnie są ok, ale nie sadzę, żeby ktoś z bliskich mi osób, chciał je nosić (np. toporne, długie spódnice). One trafiły do kontenera charytatywnego. Czwarta, to rzeczy zupełnie zniszczone lub sprane i w moim mniemaniu nie nadające się do użytku. Takie rzeczy wyrzuciłam, a dokładniej zostawiłam przy śmietniku, w torbie z napisem “ZNISZCZONE UBRANIA”. Torba zniknęła, zanim przyjechała zabrać ja śmieciarka. Czy się komuś przydały, nie wiem. Wbrew pozorom, w Dubaju biednych ludzi nie brakuje.

Kolejnym krokiem, było pospisywanie brakujących elementów garderoby. W najgorszym stanie była biżuteria. Przez temperaturach panujących w Dubaju, częściej się pocimy, więc i biżuteria szybciej żółknie/czarnieje. Wyrzuciłam wszystko, co wyglądało nieestetycznie. Bez skrupułów. Następnie zrobiłam listę zakupów i razem z mężem ustaliliśmy, miesięczny budżet na moje potrzeby. Dokupiłam dwie pary jeansów, czarne legginsy i trzy marynarki (nie na raz). Żeby dodać “radości” moim stonowanym stylizacjom, dokupiłam błękitne i ciemno różowe szpilki. Teraz co miesiąc kupuję jakiś element biżuterii, stawiając na jakość (srebro, złoto, titanium lub stainless steel, które nie zmieniają koloru). Oczywiście wyszukuję zniżek.

Podobnie sytuacja miała się z kosmetykami. Wcześniej kupując nowe produkty, zamiast najpierw zużyć te starsze, otwierałam dopiero co kupione, a tamte wrzucałam do pudełka “na później”. Wszystko pootwierane. Ostatecznie skończyłam z 14 podkładami, 11 korektorami i zapasem kremów na 2-3 lata. Dlaczego? Bo była promocja. Pierwsze co zrobiłam, to pospisywałam daty ważności kosmetyków. Kremy, którym kończył się termin przydatności, zużyłam do ciała. Te, które drażniły moje oczy, świetnie sprawdzają się na szyję. Podkłady i korektory, które po nałożeniu na twarz okazywały się za ciemne, mieszam z praktycznie białym produktem z Illamasqua. Kilka kosmetyków musiałam wyrzucić. Wierzcie mi to bolesne, wiedząc, że przez głupotę wyrzuca się pieniądze. Produkty, których w żaden sposób nie byłabym w stanie zużyć, oddałam. Zapasów mam na najbliższe 2 lata (ze względu na termin przydatności). Po “oczyszczeniu” kosmetyczki, poczułam, że wcale nie potrzebuję niczego więcej. Mimo, że produktów jest mniej, to jednak mam wszystko co jest mi potrzebne. Nie wiem dlaczego wcześniej uważałam inaczej.

PROWADZĘ BUDŻET DOMOWY

Nie jest on super profesjonalny, ale do tej pory, spisuje się idealnie.

Na początku spisałam wszystkie nasze DŁUGI. Nie miałam żadnych drobnych pożyczek, w kwocie do 100 złotych, jeśli jednak takie posiadasz, to spisz je wszystkie i zwróć najszybciej jak to możliwe. Mam za to kończący się (hurra) kredyt studencki, a mąż ma kredyt samochodowy. Następnie spisałam wszystkie PRZYCHODY. W kwotę tą wliczyłam nasze wypłaty, oraz ewentualne bonusy i zyski dodatkowe. Następnie razem z mężem rozplanowaliśmy nasze WYDATKI.

Czyli np.:

  1. czynsz za mieszkanie i opłaty – x
  2. miesięczne zakupy w Supermarkecie – xx
  3. warzywa, owoce, zakupy drobne – xxx
  4. paliwo – xxxx
  5. lunche w pracy – xxxxx
  6. karma dla kotów (kupujemy osobno, w sklepie zoologicznym) – xxxxxx
  7. wydatki własne – xxxxxxx
  8. itd. w zależności od trybu życia jaki prowadzimy. Wiadomo, że wydatki maniaka kinowego, a rodzica z dwójką małych dzieci, będą się różniły. Generalnie chodzi o to, żeby rzetelnie rozpisać, na co, ile pieniędzy musimy przeznaczyć.

W naszym przypadku, rozsądnie gospodarując, obie nasze wypłaty pokrywają wydatki. Jeśli uda nam się wydać mniej niż zaplanowaliśmy, wtedy mogę pozwolić sobie na zakup książek 🙂 lub przenosimy to do puli opisanej poniżej.

Dodatkowe pieniądze, w większości pochodzące z bonusów, rozdzielamy na 3 grupy: OSZCZĘDNOŚCI (40% kwoty), WYPADKI LOSOWE (40% kwoty) oraz POMOC CHARYTATYWNA (20% kwoty). Kwestie oszczędności opisze w kolejnym punkcie. Wypadki losowe to w naszym przypadku samochód i lekarstwa. Przy takich odległościach jak w Dubaju i pokonywaniu średnio 150km dziennie, już po roku możemy spodziewać się pierwszych wydatków związanych z samochodem. Do tego rozgrzany słońcem asfalt, znacznie szybciej niszczy opony. Nasz samochód ma dopiero 3 lata, a już 4 razy odwiedzaliśmy mechanika, w tym raz, w celu wymiany opon. Taka przyjemność kosztowała nas 1600AED (u znajomego mechanika), co nie jest łatwe, do wyjęcia z portfela ot tak. Pisałam Wam również o opiece zdrowotnej w Dubaju. Jeśli firma jej nie zapewnia, to mamy problem, bo taka przyjemność do tanich nie należy. W tej kwestii dużo się zmieniło, od kiedy ja przeszłam na weganizm, a mąż znacznie ograniczył spożywanie mięsa. Do tego każdego ranka, w drodze do pracy, pijemy owocowe smoothie. Od 4 miesięcy, żadne z nas nie zachorowało.

Następnie sporządziłam tabelkę w Excelu i umieściłam w niej wszystkie wyżej wymienione pozycje. Już nie muszę niczego przeliczać, komputer robi to za mnie. Otwieram i widzę ile mam oszczędności, ile zdąrzyłam odłożyć na wypadki losowe i jak ogólnie prezentuje się mój “majatek” hahaha… dodatkowo Excel rysuje mi wykres 😀

OSZCZĘDZAM

To na razie zbyt duże słowo, jak na kwotę pieniędzy, którą udało mi się odłożyć. Jednak pocieszam się, że to dopiero początek. Że za 20 lat, ta kwota będzie bardziej imponująca. Kwestie nieopodatkowanej wypłaty zawsze przedstawiałam, jako największą zaletę życia w Dubaju. Owszem, dalej tak uważam. Jednak w całej tej radości jest jeden minus – NA STAROŚĆ ZOSTANĘ BEZ GROSZA. Oczywiście tylko wtedy, gdy będę nierozsądna, lub “los” będzie mi wyjątkowo nie sprzyjał. Jak więc udaje mi się walczyć z samą sobą, żeby wrzucić pieniądze do “świnki”, zamiast zamienić je na jakiś ciuch lub kosmetyk? Bardzo proste. Mam nieotwieraną skarbonkę. Podarował mi ją mąż, więc z głupiego powodu jej nie rozbiję. Planuję trzymać ją tak długo, aż kwota w niej się znajdująca, będzie odpowiednia, żeby zacząć inwestować. Wtedy automatycznie wpłacę pieniądze na polskie konto, do którego nie mam karty. Planuję inwestować w lokaty, choć tak naprawdę, dopiero rozglądam się za informacjami w tym temacie. Nie wiem, jaki ostatecznie będzie los tych pieniędzy, ale warto, żeby przyniosły chociaż drobne zyski. Dobra rada dla tych wszystkich, którzy uważają, że nie maja z czego oszczędzać. Jeśli Twoja sytuacja finansowa jest faktycznie taka zła, zacznij od drobnych postanowień. Np. jeśli jesteś palaczem, to najlepiej rzuć palenie 😉 albo chociaż zrezygnuj z jednego papierosa dziennie. W ciągu miesiąca to paczka. Paczka to średnio 10zl. Jeśli jesteś łasuchem, zamiast tabliczki czekolady, kup batonika. Zaoszczędzona złotówka czy dwie, w przeciągu miesiąca dadzą 20-30zl. Planujesz zakup kosmetyku? Nie idź na łatwiznę, przejdź się po sklepach, może interesujący Cię produkt, znajdziesz w niższej cenie. Rożnicę, nie chowaj z powrotem do portfela. Wrzuć do skarbonki. Jeśli wiesz, że nie umiesz kontrolować się na co dzień, zrób tak, jak ja. Zainwestuj w nieotwierana skarbonkę, lub poproś o taką bliskich. Wtedy trudniej będzie ją rozbić, ze względu na sentyment. W tym samym dniu, kiedy otrzymasz wypłatę, wrzuć do niej określoną kwotę, choćby tak małą, że na początku może wydawać Ci się to bez sensu. Warto jednak wyrobić w sobie nawyk.

To tylko niektóre z pomysłów. Owszem, wymagają od nas pewnej “drobiazgowości”, ale w ostatecznym rozrachunku są tego warte. Bądź kreatywnym, zastanów się, w jaki sposób możesz początkowo wygospodarować choćby 5-10zl miesięcznie.

MOTYWUJĘ SIĘ

Motywacja to jeden z najważniejszych czynników, do sukcesywnego działania. Nie mam tutaj na myśli tylko tematycznych blogów (choć chętnie do nich zaglądam). Uważam, że warto patrzeć na wszystko, co w naszych oczach jawi się jako PIĘKNE. Piękna plaża – chciałbym się tam znaleźć – muszę zacząć oszczędzać pieniądze – klik, wrzucam złotówkę do skarbonki. Piękne budynki, piękny kotek, piękna torebka, itd. Tylko mając cel, możemy go osiągnąć. Jeśli faktycznie pragniesz zacząć oszczędzać, to przestań o tym opowiadać, a zacznij działać. Zacznij od drobnostek. W Polskiej kulturze mamy mnóstwo motywujących przysłów: “Człowiek biedny ceni sobie każdą złotówkę, bogaty każdy grosz”, “Grosz do grosza i zbierze się kokosza”, czy “Pieniądz robi pieniądz”. Na koniec dodam tylko, że mi osobiście, bardzo pomogła książka “Bogaty albo biedny? Po prostu rożni mentalnie” autora T. Harv Eker. Chętnie poznam Wasze pomysły na oszczędzanie pieniędzy.

– ENGLISH –

Topic of saving money and denying myself of unnecessary things is relatively new in my life. I remember that the worst moment for my wallet began in May 2012. World of shopping addiction in Dubai, stood open ahead of me. There was no month, that few days after salary I wasn’t “happily” money broke. Happiness was short, and I was really tired with my empty wallet. A breakthrough in my life occurred after a huge, embarrassing situation. In the middle of month, all of the staff from my office decided to go for lunch, to nice, but expensive restaurant. I was again money broken, which in Dubai means: badly married. But my husband didn’t know that the money reserved for lunch, I was wearing on my wrist or in my ears. After this awkward situation when strangers have to pay for my food, I decided that this is the end. I have to take action with my life.

I began to wonder when and why I spending most my money. Very quick I found that the fault of my wallet situation is free time at work, and credit card. Let me explain everything in points, which progressively helped me to change my life and my finances.

REDUCED EXPEDITIONS TO SHOPPING CENTER

Innocent trip to buy shampoo and hair conditioner, ended with lighter wallet of a few hundred dirham or with debit on my credit card (pure evil). So I decided to limit such trips. Market and shop with fresh fruits and vegetables I have on the ground floor of building where I live. Fruit for the morning smoothie or vegetables for salad we are buying every day, coming back from work. Together with my husband we decided that shopping in a big supermarket we will do once a month. For such shopping we intend 500AED. At this time we are buying food products that can be stored longer, hygiene products, cleaning products and litter for our cats. This system is perfect for me, because when the cupboards are going empty, it’s much easier to make monthly general cleaning. Towels and sheets we are buying / replacing every 6 months.

We don’t go to the shops  to “see what they have”. These trips always ended with issued money. At the beginning it was very hard for me to live with such restrictions. I don’t drive a car, so my husband picks me up from work, but he is working 2 hours longer. Perfect time for a trip to the mall. Blog turned out to be a fantastic option. I have the office keys, so by this two hours I can preparing posts, reading books or collecting interest for me information.

REDUCED ON-LINE SHOPPING

Previously, every free moment at work, I was spending on browsing offer of online stores. In these 30-40 minutes it’s easy to find a dress, necklace or earrings in a great price. It would be a sin to not take advantage of 50-70% discount. Finally I finished with bracelet which cost me 200 AED, but the quality was lower than for example H&M jewellery, or with to large shoes, which of course I couldn’t back, because shop is not responsibility if I chose wrong size. My anger and remorse grew. I decided that I have to reduce shopping online. Once again the blog became solution. Now when I have free time I’m working with photos or writing new posts.

Another solution is to create a WISHLIST. When I feel a “huge need” to order something online, I saves them in the wishlist. Then instead of pressing button “PAY”, I closing the browser. Then I promise myself that first I will think over the matter, if I really need it, and if the thing will fit with my other clothes. The next day I usually decide that I no need it, but my yesterday’s crazy ideas has been satisfied. If some item from the wishlist is stuck in my mind for more than a week, either I telling myself that I will wait for promotions or I buying if the thing is already discounted.

REGULARLY SORTING MY CLOTHES AND COSMETICS

Before, when I had no enough space on my hangars, the clothes rarely worn, I putting inside huge travel bag, which was placed in the corner of my cabinet. After 2 years of shopping I had no enough space in my closet and in my huge bag. When a breakthrough in my head, the first thing I did, I cleaned and organized my my wardrobe. I tried every single thing, wanting to be sure what I have. I segregated my closed into 4 sections. The first were thing that I currently wearing, I love them and I know that I will wear it. These are still with me. The second section, are clothes in very good condition, which I wore a couple of times, but I doesn’t feel too comfortable to wear them anymore or things completely new that i bought on-line but they are too small or don’t fit my figure. These I will take with me to the Poland and I will give my mom or my girl-friends. The third section were things a little worn, a little damaged, which are generally ok, but I don’t think anyone familiar to me, want to wear them (eg. “clumsy”, long skirts). They went to the charity container. In fourth section was thing totally destroyed or washed out and in my opinion not suitable for use. Such clothes I left next to the dumpster in a bag marked “DAMAGED CLOTHES”.

The next step was to buy the missing items. In the worst condition was jewelry. Because of the high temperatures in Dubai, the jewelry faster turning to yellow / black. I threw everything what was looked non- esthetical. Without scruples. Then I made a shopping list and together with my husband we agreed, monthly budget for my needs. I bought two pairs of jeans, black leggings and three jackets. Now every month I buying a piece of jewelry, choosing by quality (silver, gold, titanium or stainless steel, which do not change the color). Of course I searching for discounts.

The same situation was with cosmetics. Earlier, when I buying new products, instead of using first the old one, I opening and using the new one. All were open. Finally I finished with 14 primers, 11 concealers and creams for 2-3 years. Why? Because they were on promotion. The first thing I did was to check these cosmetics expiration date. Old creams I used on my body. Those that irritating my eyes, perfectly suits to my neck. Primers and concealers, which are too dark, I mixing with almost white product from Illamasqua. Several cosmetics I had to throw. Believe me, it’s hard to realize that because of my stupidity I throwing away money. Products which I wasn’t able to use, I gave away. Now I have cosmetics for the next two years (due to the expiry date). After “cleaning” my beautician, I felt I no need anything more. Although the products is less, I have everything I need. I don’t know why before I thought different way.

CREATE HOME BUDGET

It’s not super professional, but it working for me perfectly.

At the beginning I wrote down all of our LOANS. I didn’t have any small loans up to 30USD, but if you have, then write down all of them and back as soon as possible. I do have ended (hooray) student loan and my husband have a car loan. Then I wrote down all REVENUES. In the amount of our revenues I added salaries, and additional bonuses and profits. Then, together with husband we laid out our EXPENSES.

So, for example:

  1. rent for the apartment and fees – x
  2. monthly shopping at Supermarket – xx
  3. vegetables, fruits, small shopping – xxx
  4. fuel – xxxx
  5. lunches at work – xxxxx
  6. food for cats (we are buying separately, in the pet store) – xxxxxx
  7. my own expenses – xxxxxxx
  8. etc., more depending on the lifestyle we lead. It’s obvious that the cinema lover expenses are different than expenses of a parent with two small children. I believe, it’s important to sit down and honestly write for what I really have to spend money.

In our situation, our two salaries cover expenses. If we spend less than we planned, then I have a chance to buy new books 😉

The extra money, mostly derived from bonuses, we split into 3 groups: SAVINGS (40% of the amount), RANDOM ACCIDENTS (40% of the amount) and CHARITY (20% of the amount). Savings issues I will describe in the next section. Random accidents in our case means a car expenses and medicine.

Then all of the information which I described above I put in Excel, which is also drawing a graph for me 😀

SAVE MONEY

At the moment it’s too big word, as for the amount of money which I was able to save. But I console myself that this is just the beginning. That after 20 years, this amount will be more impressive. Issues of untaxed payments I always presented, as the biggest advantage of living in Dubai. Yes, still I agree with that. However, there is one minus – IN OLD AGE I WILL BE PENNILESS. Of course, only if I will be irresponsible. So how do I manage myself to not spend money unnecessarily? Very simple. I have non-opened a piggy bank. My husband gave me it, so it will be stupid idea to smash without strong reason. I have a plan to keep it, as long as the amount will be enough to start investing. Then automatically I will put money on the Polish account. I don’t have a card to it. I lost 🙂 I don’t know yet, how at the end I will invest the money, but I think it’s good if they will “work” and bring even small profit. Good advice for all those, who think that they don’t have any money to save. If your financial situation is so bad in fact, start with a small promises. Abstain yourself from tiny pleasures, and save unspent money. Even if at the beginning it may seem like idea with no sense, it’s worth to learn a good habit.

Be creative, think how you can start saving even 5USD monthly.

MOTIVATE YOURSELF

Motivation is one of the most important factors to the successive action. I don’t mean to read only thematic blogs, but I love this. I believe that it is worth to look at everything what in our eyes appears to be BEAUTIFUL. Beautiful beach – I want to be there – I have to start saving money – click, put a “dollar” into the piggy bank. Beautiful buildings, beautiful cat, beautiful handbag, etc. Only when you have a goals, you can achieve them. If you really want to start saving money, then stop talking about it and start working. Start with the little things. I are happy to know your ideas for saving money.

Your Jasmine

Advertisements

10 comments

  1. Temat oszczędzania, to temat “morze”.każdy ma jakiś sposób, czymś innym sugeruje się, przy zakupie. Ostatnio czytałam artykuł, że oszczędzanie nie ma sensu… cóż ile ludzi, tyle zdań i to nie tylko w tym temacie.

    Kingo, widzę że przysporzyłam Tobie pracy tym artykułem, ale naprawdę nie chciałam 🙂 Jak tylko będę mieć czas na pewno przeczytam. Z góry ślicznie dziękuję 🙂

    Like

  2. Bardzo fajny wpis. Chyba też zacznę oszczędzać. Łatwiej będzie wynająć fajne mieszkanie, jak skończę studia. Mam do Ciebie prośbę. Piszesz w języku angielskim. Jak to się stało, że tak dobrze opanowałaś język? Chodziłaś gdzieś na korepetycje? Czy uczyłaś się sama? Mam zajęcia z języka angielskiego, ale nic nie dają. Umiem zaledwie kilka zwrotów, na zajęciach kiepsko mi to idzie. Jakieś sugestie?

    Like

    1. Droga Alino, zdecydowanie zachęcam do oszczędzania, bez względu na wiek, czy cel.

      Co do władania językiem angielskim, to mnie daleko brakuje do poprawności. Moje teksty są pełne błędów, a gramatyka na poziomie opłakanym. Nie zniechęcam się jednak. Prowadząc bloga w dwóch językach, uczę się angielskiego. Zawsze pytam anglo-języczną koleżankę, czy chociaż zrozumiała coś, z tego co ja napisałam. Mówi, że nie jest najgorzej 😉 Początkowo bardzo się wstydziłam, że ludzie mnie wyśmieją. Teraz widzę w tym same zalety. Uczę się, praktykuję, to jest najważniejsze. Za kilka lat, czytając swojego bloga, będę dumna z postępów jakie poczynię.

      Języka nauczyłam się sama. Tzn. dzięki otoczeniu. Do USA wyjechałam praktycznie bez znajomości angielskiego. Pamiętam, że pierwszy raz “otworzyłam usta” po dwóch tygodniach. Nie było innego wyjścia. Później było już lepiej. 4-ro miesięczny pobyt, pozwolił mi opanować język na poziomie podstawowym-komunikatywnym. Po powrocie do Polski, kontynuowałam naukę samodzielnie. Kilkakrotnie oglądałam te same, amerykańskie filmy z polskimi napisami, tłumaczyłam teksty ulubionych piosenek. Przylatując do Dubaju, mój angielski był nadal na bardzo niskim poziomie. Po prawie 3 latach spędzonych tutaj, władam mocnym-komunikatywnym. Nie mam problemów z prowadzeniem rozmów, nawet na spotkaniach biznesowych. W domu również rozmawiamy po angielsku, bo mój mąż nie jest polakiem. Na chwilę obecną, to życie uczy mnie angielskiego. Najważniejsze to chcieć. Polecam stronę: http://www.angprofi.pl Ostatnio na nią trafiłam. Uważam, że absolutnie warta uwagi. Powodzenia.

      Like

  3. “Może nie mam jeszcze wielu czytelników, ale uważam, że dla tych kilkudziesięcioleciu osób warto znaleźć czas i pisać regularnie. ”
    Tak tak, proszę pisać regularnie.

    Like

  4. Cześć! Bardzo lubię Twój blog, chociaż ten post mnie nie zainteresował. Mam 19 lat i jeszcze nie muszę oszczędzać. Zacznę jak będę pracować.

    Like

    1. Kochana, to wielki błąd. Wiem to, bo sama go popełniłam. Gdybym w Twoim wieku wrzucała do skarbonki 5zl miesięcznie, teraz miałabym 660zl, gdybym wrzucała 10zl, to na moim koncie byłoby 1320zl. Może to mało i nie warte zachodu przez 11 lat, ale z drugiej strony, to idealna kwota, żeby zacząć inwestować. Poza tym uczymy się dobrych nawyków. Odkładając nawet niewielkie kwoty, zupełnie tego nie odczujesz, standard Twojego życia się nie pogorszy. Kto wie, może jak zaczniesz pracę, to zaczniesz odkładać więcej niż 10zl miesięcznie. Nawyk będziesz miała już we krwi. Polecam.

      Like

  5. Temat artykułu bardzo na czasie, ponieważ obecnie tak naprawdę „kuszeni” jesteśmy wszędzie.., ale to od nas zależy czy ulegniemy. Niemniej jednak są kobiety (wydaję mi się, że dotyczy to bardziej płci pięknej, choć mogę się mylić), które nie lubią chodzić na zakupy, a jeśli mają już coś kupić, nawet drobnego, banalnego to dokonują zakupy on-line, często przepłacając.. Jednak to zupełnie inny temat.

    Miałam podobnie, zamiast czekać na promocje, wyprzedaże kupowałam np. ubrania od razu, po pojawieniu się nowej kolekcji w sklepie. A po krótkim czasie okazywało się, że sukienkę mogłam mieć za 1/3 czasami ¼ ceny. Od jakiegoś czasu wiem, że to było nierozsądne. Ważne jest tutaj indywidualne podejście do tematu, zrozumienie, że nie muszę mieć już teraz tej sukienki czy torebki… Wspomniane wcześniej promocje, wyprzedaże bywają często, warto więc poczekać, niekiedy po kilku tygodniach cena jest o wiele niższa.

    Wiem ile wynoszą opłaty (czynsz, telefony i inne rachunki), zbieram również paragony, bez wyjątków, nawet te, na których widnieje bardzo mała kwota. Dzięki temu orientuję się ile wydajemy miesięcznie na jedzenie, chemię, kosmetyki itd., a to pozwala na kontrolę wydatków. Nie kupuję „tony” (kosmetyków, chemii) w zapasie, wystarczy jedna dodatkowa, rzecz. Również robimy większe zakupy raz w miesiącu, żywność jak i kosmetyki zużywamy patrząc na datę ważności. Sprawdzam także skład kosmetyków, często jest tak, że te niedrogie mają o wiele lepsze składy od tych markowych. W kwestii żywności – wybieram również tą o lepszym składzie, jednakże tutaj cena jest wyższa, ale to przekłada się na nasze zdrowie. Zamiast chipsów owoce, warzywa – pieniądze lepiej wykorzystane i po raz kolejny – jemy zdrowiej.

    Przed zakupem np. torebki zastanawiałam się czy na pewno będę ją użytkować (ile to razy coś kupujemy, a późnej leży na dnie szafy), czy kolor, forma na pewno mi odpowiada i do czego będę ją nosić. Kiedyś w ogóle tak nie myślałam, ale z upływem czasu dorasta się do takiego myślenia. W temacie ubrań, warto zaglądać do sklepów, do których wcześniej nie chodziłyśmy, bo wydają nam się „słabe”, mają nieciekawą wystawę, czy po prostu jesteśmy do nich uprzedzone, ale tak naprawdę nie znamy konkretnego powodu. Kila razy udało mi się kupić właśnie w takim sklepie coś, co po pierwsze miało bardzo atrakcyjną cenę, jest dobrej, jakości i współgra z moim stylem. Koleżanki zaś stwierdzały:, „ale fajna kurteczka, bluzka to na pewno XXX ” – tu pada nazwa sklepu – uważanego za wielce markowy, a ceny w nim są astronomiczne…

    Like

    1. Kolejny Twój bardzo trafny komentarz. Dubaj jest typowo konsumpcyjnym miastem. Banki choć liczne, są prawie niezauważane w nadmiarze sklepów. Wszędzie jesteśmy kuszeni fikcyjnymi promocjami. Sama popadłam w szal zakupów. Po jakimś czasie zmęczyły mnie codzienne wypady do centrów handlowych, wiec przyszedł czas na zakupy on-line. Początkowo wydawało mi się, że staje się rozsądniejsza, kupuje tylko na promocjach. Bzdura. Większość tych promocji, to była totalna ściema. Produkty które kopiłam za krocie, pochodziły ze sklepów discount-owych w Dubaju. Mąż mnie tam raz zabrał i zobaczyłam wszystkie te atrakcje na własne oczy, w cenach znacznie niższych, niż za nie zapłaciłam.

      Jestem “typowa kobietą”, wszystko bym chciała, wszystko wydaje mi się niezbędne. Dlatego uważam, ze budżet domowy jest sprawa niezwykle ważną, ale też indywidualną. Nawet wydawane codziennie drobne kwoty, w ostatecznym, miesięcznym rozrachunku, mogą okazać się konkretną suma. Nie każdy lubi, czy nawet umie, zbierać paragony. Ja jestem tego dobrym przykładem. Dlatego ustaliliśmy określoną kwotę i nie wydajemy więcej niż zaplanowaliśmy. Trudno, najwyżej przez tydzień będę przynosić do pracy swój lunch, niż zamawiać wspólnie z innymi współpracownikami. Do tego jak najczęściej staramy się płacić karta, bo wtedy w HISTORII, łatwo mogę sprawdzić, na co, ile wydalam. Za to moja teściowa uwielbia zbierać paragony. Jak sama mówi, uwielbia ten czas, kiedy końcem miesiąca, zamyka się w pokoju i wszystkie przegląda, układa i kalkuluje.

      Sama uczę się teraz cierpliwości. Bardzo rzadko chodzę na zakupy, a dokładniej tylko wtedy, kiedy muszę. Nie potrzebuje już 10-ciu torebek, bo i tak większości z nich nie nosze. Nie ma sensu dokupować jedenastej, tylko dlatego, ze była na promocji, a ja możne kiedyś ja założę. Moja koleżanka z Iranu, kupiła kiedyś tonikę za 700AED, przecenioną z 1100AED. Wiedziała na 100%, że nie założy jej tutaj, ale może się przydać jak będzie leciała do Iranu. Tylko, że ona odwiedza swój kraj raz na 10 lat i nie ma tego w planach na najbliższą przyszłość. Później musiała pożyczać pieniądze. Ja też tak kiedyś robiłam. Kupowałam coś, co nie miało określonej przyszłości, tylko dlatego że było w promocji. Totalna głupota. Myślę jednak, że rozsadek w tym wszystkim, przychodzi z czasem. Szczególnie, gdy się porządnie sparzymy.

      Będąc w Polsce często wpadam do ciucholandów. Szczególnie do jednego, gdzie jest dział z nowa odzieżą. Wiele razy udało mi się upolować perełki za 20-30pln. Wcześniej wstydziłam się tam wejść. Kolejna głupota.

      Droga Kasiu, powoli przygotowuję się do artykułu o kuchni arabskiej i innych smakach Dubaju. Wbrew pozorom to bardzo obszerny temat, ale wkrótce pojawi się na blogu. Pozdrawiam.

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s